Reklama

Reklama

Nowa seria zakażeń w Chinach. Zaskakuje okres inkubacji wirusa u pacjenta

Nowa seria infekcji koronawirusem w chińskiej prowincji Fujian stawia pod znakiem zapytania skuteczność 21-dniowej kwarantanny - pisze CNN. Dlaczego? Pierwszą zakażoną osobą okazał się mężczyzna, który po powrocie z zagranicy przebył nie tylko ścisłą kwarantannę, ale był też dodatkowo monitorowany w późniejszym czasie.

Ogniskiem zakażenia jest szkoła podstawowa w mieście Putian, w której wykryto koronawirusa u dzieci, a następnie ustalono, że najprawdopodobniej zakaziły się od ojca, mimo iż przebył kwarantannę, a wszystkie testy, jakie wówczas przeszedł, były negatywne - podaje BBC.

Tak długi okres inkubacji wirusa jest bardzo niezwykły, jednak wykryte ostatnio w prowincji zakażenia, również w miastach Xiamen i Quanzhou, wydają się prowadzić do tego samego "pacjenta 0".

CNN precyzuje, że mężczyzna, który może być źródłem infekcji, przebył nie tylko ścisłą 21-dniową kwarantannę po powrocie z Hongkongu, ale też był monitorowany przez kolejny tydzień. Przez cały ten okres nie wykryto u niego wirusa.

Reklama

Restrykcje dotyczące podróży zagranicznych i obowiązkowe kwarantanny w Chinach należą do najbardziej surowych przepisów epidemicznych na świecie - podaje CNN.

Nowa fala zakażeń. Wprowadzili częściowy lockdown 

Liczba przypadków koronawirusa wykrytych w Fujian wynosi według CNN ponad 60 osób, wśród nich jest 15 uczniów szkoły podstawowej. W ciągu zaledwie czterech dni wykryto ponad 100 przypadków.

W Fujian wprowadzono częściowy lockdown, zamknięto kina, muzea i biblioteki, ale restauracje i podobne lokale pozostają otwarte, nakazano im jedynie skrócić dzień pracy. Jednak w Quanzhou uziemiono wszystkie loty, zawieszono połączenia autobusowe, zamknięto restauracje i zakazano podróży poza miasto, o ile nie są one koniczne.

BBC przypomina, że ten nowy ośrodek zakażeń został wykryty zaledwie dwa tygodnie po opanowaniu fali infekcji wariantem wirusa Delta w prowincji Nankin.

Chiny: Zasada zero tolerancji 

Fala pandemii, która ogarnęła Nankin, była największa od wielu miesięcy. Władze poinformowały wtedy, że źródłem infekcji był samolot z Rosji, ale CNN zwraca uwagę, że Pekin wiąże wszelkie nowe ogniska zakażeń z osobami powracającymi z zagranicy. 

Władze Chin przyjęły zasadę "zero tolerancji" dla koronawirusa i stanowczo reagują na pojawiające się sporadycznie lokalne ogniska infekcji, by nie dopuścić do nawrotu pandemii na dużą skalę.

O ile jednak ta strategia wydawała się skuteczna przez pewien czas, to zdaniem ekspertów, na których powołuje się CNN, coraz dłużej trwa opanowywanie nowych fal zakażeń, ze względu na bardziej zakaźny wariant Delta.

Niezależnie od tego, jak rygorystyczne restrykcje będą wprowadzały władze Chin, nie uda się powstrzymać zakażeń, które zawsze ktoś może przywieźć z innego regionu - ocenia ekspert think tanku Rada Stosunków Zagranicznych (CFR) Yanzhong Huang, specjalizujący się w globalnych kwestiach związanych ze zdrowiem publicznym.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy