Reklama

Reklama

Niemiecka prasa krytykuje Merkel: Nie przedstawiła planu wyjścia z kryzysu

Czwartkowe wydania niemieckich dzienników komentują wystąpienie Angeli Merkel w Bundestagu i jej plan (lub jego brak) na wyjście z kryzysu. "Każdy chce już tylko mieć ten koronawirusowy rok 2020 za sobą. Nadzieja w 2021 - roku, w którym Angela Merkel wycofuje się z polityki" - czytamy w "Berliner Zeitung".

"Berliner Zeitung" komentuje "porywające wystąpienie" Angeli Merkel w Bundestagu. Zdaniem gazety nie da się ukryć, że kanclerz kryzysów jest na odchodnym. 

"Jeszcze nie ma żadnego następcy - ani kandydata na jej stanowisko, ani w partii, którą tak długo przewodziła. Od prawie roku CDU ma komisaryczną przewodniczącą, która jeszcze przed ogłoszeniem swojej rezygnacji cieszyła się niewielkim autorytetem. Pod koniec tego długiego roku pandemii okazuje się, że Merkel nie może już wypełnić tej luki. Ma to mniej do czynienia z nią samą, co z faktem, że zbliżamy się do początku nowego roku. Każdy chce już tylko mieć ten koronawirusowy rok 2020 za sobą. Nadzieja w 2021 - roku, w którym Angela Merkel wycofuje się z polityki. Dotarło to już do polityków, z którymi ma ona do czynienia. Już niedługo, a dotrze to także do wyborców. Ciekawe, jak to się przełoży na wyniki CDU w sondażach. Angela Merkel pewnie poradzi sobie o wiele lepiej bez nich niż vice versa" - czytamy w stołecznej gazecie.

Reklama

"Zbyt konserwatywne przemówienie"

Kto przy Merkel czuje, że jest w dobrych rękach, ma swoje powody. "Ale tylko jeśli chodzi o ton, styl i retorykę" - pisze "Frankfurter Rundschau". 

"Kto interesuje się jeszcze politycznymi treściami, które kanclerz komunikuje w swój stosunkowo przyjemny sposób, może dojść do innych wniosków. Z tej perspektywy Merkel wygłosiła konserwatywne, zbyt konserwatywne przemówienie. Niemcy mają 'znowu nawiązać' do tego, co było wcześniej i kontynuować. Tylko w jednym miejscu widoczna była ewentualna zmiana: zapowiedź przyszłych cięć budżetowych. Mimo wszystkich inwestycji: o powrocie do nowej, zrównoważonej normalności, którą kraj ten potrzebowałby w czasach kryzysu klimatycznego i zaburzeń społecznych było tak samo niewiele, jak w samym budżecie".

"Niemcy muszą nadrobić zaległości"

"Merkel nie przedstawiła jeszcze planu wyjścia z kryzysu" - stwierdza ekonomiczny dziennik "Handelsblatt". Jak na razie - czytamy - wysokie kredyty mają odżegnać najgorsze konsekwencje gospodarcze. "Wśród ekonomistów, od lewej do prawej strony, nie ulega wątpliwości, że trzeba z tej góry długów się wydostać. Udało się to po kryzysie finansowym w 2008 roku, ale wtedy okoliczności były inne" - pisze dziennik, który sugeruje, że Niemcy muszą nadrobić zaległości, postawić na innowacje i wzrost. Tymczasem politycy debatują o podwyżce podatków, co zatruwa koniunkturę. "Jeśli już robi się rekordowe zadłużenie, powinno się zająć przynajmniej wielką reformą podatkową dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, która uwolniłaby siły wzrostu".

Regionalna gazeta z Bawarii "Frankenpost" podkreśla, że widok kanclerz, która ze względu na brak uprawnień błaga landowych premierów o jeszcze większe ograniczenia, należał do rzadkości. "Nacisk na działanie jest niewystarczającym określeniem tego, że społeczeństwo nie może dzień w dzień akceptować setek możliwych do uniknięcia zgonów. W ciągłym równoważeniu bezpieczeństwa i wolności potrzeba ochrony musi być priorytetem".

Według "Die Welt" z punktu widzenia polityki strategia walki z koronawirusem zakończyła się fiaskiem z winy obywateli. "Wszystkie apele zawiodły" - przyznał premier Saksonii. 

"Kluczowi politycy zdają się mieć nadzieję, że nikt nie zauważy sprzeczności: najpierw podejmuje się kurs, który nie opiera się na osobistej odpowiedzialności, tylko na zamykaniu, ograniczeniu kontaktów i godzinie policyjnej w ogniskach koronawirusa. Jeśli droga ta nie prowadzi potem do celu, winę ponoszą nierozsądni obywatele. Moralizatorstwo maskuje fakt, że osoby odpowiedzialne nie wykonują swojej pracy" - krytykuje dziennik.

Reklama

Reklama

Reklama