Reklama

Reklama

Niemcy zamykają centra szczepień. "Koszty były bardzo wysokie"

Od 1 października niektóre kraje związkowe Niemiec będą zamykać centra szczepień przeciw COVID-19. ​Po tym terminie szczepienia będą wykonywane przez lekarzy rodzinnych, w gabinetach lekarskich.

Kilka krajów związkowych, min. Badenia-Wirtembergia, Nadrenia Północna-Westfalia i Dolna Saksonia, zapowiada zamknięcie ośrodków szczepień. Stowarzyszenia lekarskie zapewniają, że poradzą sobie z wynikającymi z tego zwiększonymi obciążeniami i obowiązkami.

- W początkowej fazie masowych szczepień centra te miały sens, ale koszty szczepień w nich były bardzo wysokie - tłumaczy na łamach portalu RND szef federalnego stowarzyszenia lekarzy internistów Ulrich Weigeldt.

- W przypadkach wykonania większej liczby zaległych szczepień, do których musimy pilnie zachęcić większą liczbę osób, a także w związku z rozpoczętymi szczepieniami przypominającymi, lekarze rodzinni i gabinety lekarskie poradzą sobie dobrze, są do tego przygotowani - dodaje.

Reklama

Szczepienia w gabinetach lekarskich

Za przeniesieniem szczepień przeciw koronawirusowi do gabinetów lekarskich i przychodni przemawia dodatkowo fakt, że będą tam wykonywane także szczepienia przeciwko grypie. - Rekomendacja Stałej Komisji ds. Szczepień (Stiko) znacznie ułatwiła organizację pracy. Pacjenci będą mogli liczyć na oba rodzaje szczepień u swoich lekarzy rodzinnych. Szczepienie jest specyficznym zadaniem medycznym i powinno nim pozostać w interesie bezpieczeństwa pacjenta - zaznacza Andreas Gassen ze Stowarzyszenia Lekarzy Kas Chorych w wypowiedzi dla RND.

Konferencja Ministrów Zdrowia już w czerwcu uchwaliła rezolucję, zgodnie z którą po 30 września ma być ograniczana działalność centrów szczepień w taki sposób, by w razie potrzeby móc je szybko reaktywować. Centra szczepień zamykają tymczasowo np. Badenia-Wirtembergia, Nadrenia Północna-Westfalia i Dolna Saksonia, polegając na lekarzach rodzinnych oraz mobilnych zespołach szczepień.

Stowarzyszenie Pomocy Społecznej (VdK) domaga się przeprowadzania szczepień nie tylko w gabinetach lekarzy, ale też organizowania punktów mobilnych dla ludzi, którzy mają gorszą dostępność do lekarzy rodzinnych i ubezpieczeń.

- Brak centrów szczepień oznacza mniej możliwości szczepień. To sprawia, że trzeba zapewnić alternatywę: jeśli ludzie nie przychodzą na szczepienie, szczepienie powinno dotrzeć do nich - uważa szefowa VdK Verena Bentele. - Dlatego potrzebujemy więcej mobilnych ofert szczepień, szczególnie dla osób w słabszej sytuacji społecznej i bezdomnych, gdziekolwiek będzie im po drodze: na deptaku, na parkingu przy supermarkecie, przed urzędem pracy - mówi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje