Reklama

Reklama

Niemcy: Szlezwik-Holsztyn ogłasza stan epidemii

Szlezwik-Holsztyn jest obecnie jednym z landów o najwyższej liczbie zakażeń. Aby skuteczniej walczyć z rozprzestrzenianiem się koronawirusa parlament krajowy w Kilonii ogłosił stan epidemii. ​Wprowadzenie go pozwala na przykład na zamknięcie klubów i dyskotek. Poza tym od środy restauracje będą zamknięte od godz. 23 do 5 rano.

Minister zdrowia landu Heiner Garg stwierdził w oświadczeniu rządowym, że częstość występowania infekcji jest bardzo dynamiczna. "Musimy być przygotowani na to, że liczby będą nadal rosły w najbliższych dniach - być może tygodniach" - poinformowano. 

Szlezwik-Holsztyn jest obecnie jednym z krajów związkowych o najwyższych wskaźnikach zakażeń koronawirusem, po tym jak przez długi czas miał najniższe wartości infekcji. Imprezy świąteczne w dyskotekach i klubach w znacznym stopniu przyczyniły się do rozprzestrzeniania się wirusa. Dopiero 28 grudnia wprowadzono tam obowiązek stosowania maseczek - przypomina portal RND.

Reklama

Więcej zakażeń na północy kraju

Berliński Instytut im. Roberta Kocha (RKI) poinformował w poniedziałek, że w Niemczech liczba nowych zakażeń na 100 tys. mieszkańców w ciągu siedmiu kolejnych dni wzrosła do poziomu 375,7. Dzień wcześniej wartość ta wynosiła 362,7, a przed tygodniem 232,4.

Północna część Niemiec, która do tej pory była mniej dotknięta przez pandemię COVID-19, obecnie notuje częstsze występowanie infekcji niż reszta kraju. Najwyższa wartość zakażeń na 100 tys. mieszkańców w ciągu siedmiu dni jest w Bremie (1028,0), następnie w Berlinie (694,1), Hamburgu (560,9) i Szlezwiku-Holsztynie (529,6).

Podejrzewa się, że to odwrócenie trendu związane jest z jednej strony z rozprzestrzenianiem się wariantu Omikron, który wcześniej dotarł na północ, a z drugiej strony z większym ryzykiem zakażenia w dużych miastach. Berlin ma już nawet w niemieckich mediach przydomek "Omikron-City".

Debata o obowiązkowych szczepieniach

W związku z debatą na temat wprowadzenia powszechnego obowiązku szczepień przeciwko koronawirusowi minister zdrowia Niemiec Karl Lauterbach w programie telewizyjnym Bericht aus Berlin nie chciał się zobowiązać do podania daty ich rozpoczęcia. - Parlament musi o tym decydować, to nie jest zadanie rządu - powiedział minister. Jego resort wspiera jednak posłów swoją wiedzą w przygotowaniu wniosków grupowych. Już wcześniej stało się jasne, że obietnica obowiązkowych szczepień do początku marca, o której mówił kanclerz RFN Olaf Scholz, najwyraźniej nie może zostać dotrzymana.

Ekspert partii Zielonych ds. zdrowia Janosch Dahmen opowiedział się za możliwością dalszego zaostrzenia środków w ramach walki z koronawirusem. - Być może będziemy musieli również objąć inne obszary poza sektorem gastronomicznym zasadą 2G-plus jako dodatkową ochroną - powiedział w telewizji ZDF. Fala wariantu Omikron dopiero się zaczyna. - A kiedy spojrzymy na kraje sąsiednie, widzimy, że wszędzie jest to wielki problem, z którym musimy sobie teraz poradzić - dodał Dahmen.

Wirusolog z Bonn Hendrik Streeck opowiada się z kolei za "pragmatycznym podejściem" do pandemii, "aby nauczyć się żyć z wirusem". Permanentny stan alarmowy" jest "męczący i bezskuteczny", powiedział gazecie "Bild". Streeck stwierdził jednak, że obciążenia w szpitalach muszą być nadal ściśle monitorowane, aby w razie potrzeby "reagować środkami zaradczymi".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy