Reklama

Reklama

Niemcy: Szczepił na lotnisku nielicencjonowaną szczepionką. Wkroczyła policja

Lekarz, który jest także właścicielem terenu lotniska w Lubece w Niemczech, szczepił przeciwko koronawirusowi. Policja podejrzewa, że "podawana szczepionka nie była licencjonowana". Na iniekcję czekały setki osób. Proceder udaremniła policja i miejskie służby porządkowe.

Na lotnisku w Lubece policja i władze miasta położyły kres niedozwolonej akcji szczepień, do której ustawiały się kolejki. Powodem interwencji było podejrzenie, że szczepionka nie była dopuszczona do obrotu i tym samym stanowiła przestępstwo zgodnie z niemiecką ustawą o lekach. Zaszczepiono nią prawdopodobnie 50 osób - zanim akcja została wstrzymana przez policję i miejskie służby porządkowe.

Kiedy w sobotę (27.11.) policja przybyła na miejsce, zastała 80 osób przed budynkiem lotniska, a w tym czasie docierały kolejne osoby. W sali odpraw znajdowało się około 150 chętnych do szczepień. Odbywały się one w przygotowanym do tego celu pomieszczeniu biurowym. Na lotnisku nie było w tym czasie ruchu lotniczego.

Reklama

Funkcjonariusze zarekwirowali próbki szczepionek używane strzykawki i listy szczepień oraz zebrali dane obecnych osób. Właścicielem lotniska jest Winfried Stöcker, przedsiębiorca i doktor medycyny, który opracował własną szczepionkę przeciwko koronawirusowi. W kwietniu 2020 r. jego biuro potwierdziło, że badał ją w ramach autotestów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy