Reklama

Reklama

"Nie wyjdziemy z epidemii 3 kwietnia". Włochy przedłużą restrykcje

We Włoszech "nie wyjdziemy z epidemii 3 kwietnia" - stwierdził przedstawiciel Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Ranieri Guerra. Premier Włoch Giuseppe Conte poinformował, że restrykcyjne przepisy, w tym zamknięcie szkół, muszą być przedłużone. Najtrudniejsza sytuacja jest na północy kraju. Wojskowe ciężarówki zaczęły wywozić trumny z ciałami zmarłych z Bergamo do innych miast w celu poddania ich kremacji.

W rozmowie z dziennikiem "Corriere della Sera" w czwartek Ranieri Guerra oświadczył: "Prawdopodobne jest to, że Włochy będą musiały zachować wysoką czujność ze wszystkimi ograniczeniami, jakie z niej wynikają".

Jego zdaniem niepotrzebne jest masowe wykonywanie testów na obecność koronawirusa. Według Guerry kluczowe znaczenie ma zwiększenie liczby testów w podejrzanych przypadkach i dla pracowników służby zdrowia.

Ponadto przedstawiciel WHO zauważył, że należy kontynuować restrykcyjne zasady dotyczące prawa opuszczania domu także dlatego, że Włochy są "otoczone przez kraje, gdzie trwa pełna eksplozja COVID-19". "Nie możemy pozwolić sobie na ryzyko importu nowych zakażeń"- stwierdził.

Reklama

Jak ocenił, "światełko" nadziei widzą teraz Chiny i Korea Południowa, a więc kraje, gdzie wprowadzono kroki "agresywne i natychmiastowe, które odniosły pełny sukces". "To jest właśnie wzór"- powiedział włoski ekspert.

Przyznał też: "Prędkość tego wirusa zaskoczyła wszystkich, nie spodziewaliśmy się, że rozprzestrzeni się tak raptownie".

Conte: Uniknęliśmy upadku systemu

Premier Włoch Giuseppe Conte poinformował, że restrykcyjne przepisy w ramach walki z epidemią, w tym zamknięcie szkół, muszą być przedłużone.

W wypowiedzi dla gazety Conte stwierdził: Uniknęliśmy upadku systemu. Restrykcyjne kroki funkcjonują i oczywiste jest to, że kiedy osiągniemy szczyt zakażeń i zaczną one spadać, przynajmniej procentowo - miejmy nadzieję - że za kilka dni, nie będziemy mogli od razu wrócić do życia sprzed epidemii.

"Jasne jest to, że rozporządzenia, jakie wydaliśmy w sprawie zamknięcia aktywności firm, a także dotyczące szkół, będą musiały zostać przedłużone"- oświadczył szef rządu.

Surowe kary

Zaapelował o "zdrowy rozsądek" i działanie z "najwyższą odpowiedzialnością". "Kary dla tych, którzy łamią przepisy, są i będą wymierzane w sposób surowy"- zaznaczył premier.

Poparł decyzje niektórych burmistrzów, którzy zamknęli parki w swoich miastach.

"Aktywność sportowa to jedno, a drugie to zamiana miejsc publicznych w punkty zgromadzeń, to rzecz niedopuszczalna"- ocenił Conte.

Poinformował, że obecnie nie są rozważane inne restrykcyjne kroki. "Ale jeśli nie będą stosowane zakazy, będziemy musieli działać"- ostrzegł.

"Włosi nie wytrzymaliby"

Conte zapewnił: "Jesteśmy bardziej niż zadowoleni ze wszystkich kroków podjętych do tej pory". Wyjaśnił, że towarzyszy im zasada transparentności. "Nie ukrywamy niczego przed obywatelami, a kto robi to w innych krajach, gorzko tego pożałuje"- dodał.

Jako pozostałe zasady premier Włoch wymienił maksymalny rygor, stosowność kroków i ich proporcjonalność. "Bez niej Włosi, przyzwyczajeni do wielkiego indywidualizmu i zakorzenionych wolności obywatelskich, nie wytrzymaliby, biorąc pod uwagę to, że nie jesteśmy w Chinach i nie żyjemy w scentralizowanym państwie"- oświadczył Giuseppe Conte.

Włochy opanowane przez epidemię. "Transporty grozy"

Bilans zmarłych we Włoszech wynosi już 2978 osób. Obecnie w całym kraju zakażonych jest ponad 28 tys. osób.

Jedna z najtrudniejszych sytuacji jest obecnie na północy kraju - w regionie Bergamo. 

Wojskowe ciężarówki zaczęły wywozić stamtąd trumny z ciałami zmarłych do innych miast w celu poddania ich kremacji. 

Nocne zdjęcia kolumny pojazdów media określają w czwartek jako jeden z najbardziej przerażających obrazów. W pierwszym takim "transporcie grozy" - jak go określono - wywieziono 60 trumien.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje