Reklama

Reklama

Największe miasto Ameryki Płd. wstrzymuje ruch przez koronawirusa

20-milionowe Sao Paulo, największe miasto Ameryki Płd., od środy rano (20 maja) niemal całkowicie wstrzymało ruch uliczny. Chce w ten sposób zapobiec dalszej inwazji koronawirusa i załamaniu się całego systemu ochrony zdrowia w gospodarczej stolicy Brazylii.

Gubernator Sao Paulo Joao Doria podjął taką decyzję poprzedniego dnia, gdy brazylijskie ministerstwo zdrowia ogłosiło, że kraj stał się trzecim na świecie największym ogniskiem pandemii COVID-19. W ciągu jednej doby - z poniedziałku na wtorek - przybyło tam prawie 18 tys. zakażonych i zmarła rekordowa liczba 1179 chorych.

Liczący 211 mln ludności kraj stał się największym ogniskiem pandemii po USA i Rosji.

System opieki zdrowotnej "na krawędzi załamania"

Jak podkreślają brazylijskie media, wśród nich dziennik "La Folha de S.Paulo", o rozmiarach zagrożenia, jakie stanowi dla kraju pandemia koronawirusa, świadczy fakt, że nawet w tym bogatym mieście, szpitale i cały system opieki zdrowotnej, znalazły się "na krawędzi załamania". Dlatego jego władze postanowiły na 5 dni zadekretować coś w rodzaju świąt, to jest zawieszenie pracy większości urzędów i placówek handlowych oraz maksymalne ograniczenie ruchu ulicznego.

Reklama

Władze miasta i stanu Sao Paulo przyznały, że w kwietniu popełniły błąd, odwołując w związku ze Świętami Wielkanocnymi kwarantannę i wiele innych ograniczeń w kontaktach między ludźmi. Sprawiło to, że liczba nowych przypadków koronawirusa po Niedzieli Palmowej wzrosła nagle w samym Sao Paulo o 59 proc.

Brazylijskie media, wśród nich "Folha de s. Paulo" i portal Jornal do Brasil, są zgodne, że jedną z głównych przyczyn tego, iż Brazylia stała się w Ameryce Południowej pierwszym, a na świecie trzecim krajem najokrutniej zaatakowanym przez koronawirusa, był brak jasno sformułowanych "zaleceń z góry", jak lokalne władze administracyjne powinny postępować wobec zagrożenia. Korzystający - tradycyjnie i ustawowo - z dużej autonomii gubernatorzy 26 stanów Brazylii nie otrzymywali w tej kwestii jednolitych i wyraźnych wskazówek od administracji centralnej.

Dymisje ministrów zdrowia

Prezydent Jair Bolsonaro przy każdej okazji wzywa rodaków do stawiania na pierwszym miejscu troski o utrzymanie na wysokich obrotach zwalniającej gospodarki kraju i nieuleganie panice przed wirusem. Jego dwaj ostatni ministrowie zdrowia musieli odejść ze stanowisk jako zwolennicy stosowania kwarantanny i innych ograniczeń w zależności od lokalnego nasilenia pandemii.

Ostatni, dr Nelson Teich, mianowany przez prezydenta na miejsce zdymisjonowanego 16 kwietnia dra Luiza Henrique Mandetty, podał się do dymisji po czterech tygodniach urzędowania. Chwilowo resortem zdrowia zawiaduje wojskowy, specjalista w dziedzinie logistyki.

Gdy Brazylia znalazła się na trzecim miejscu na świecie wśród krajów zaatakowanych przez koronawirusa, rząd ogłosił oficjalne zalecenie dla lekarzy dotyczące stosowania hydroksychlorochiny, jako "leku wskazanego w lekkich przypadkach zachorowań na koronawirusa".

To zalecenie wywołało krytyczną reakcję brazylijskiego świata medycznego. Uznana w świecie biolożka, dr Natalia Pasternak z Uniwersytetu Sao Paulo, oświadczyła w środę: "To absurdalna sytuacja. Ludzie mają do dyspozycji mnóstwo prac stwierdzających, że hydroksychlorochina nie jest skuteczna na żadnym etapie infekcji COVID-19". Uczona podkreśla, że zalecenie "nie ma żadnego uzasadnienia naukowego".

Według najnowszego komunikatu brazylijskiego ministerstwa zdrowia, rekordową liczbę przypadków koronawirusa wykryto w stanach Sao Paulo i Rio de Janeiro to 321 i 227 nowych zachorowań. W ubiegłym tygodniu w Brazylii było 13 proc. wszystkich przypadków koronaworusa na świecie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy