Reklama

Reklama

Najnowsze badania: Koronawirus atakuje serce, a przeciwciała zanikają po kilku miesiącach

Jaki wpływ ma koronawirus na serce? Naukowcy twierdzą, że duży. Badanie w 69 krajach, przeprowadzone przez Uniwersytet Edynburski na 1261 pacjentach, wykazało, że ponad połowa ma z tym problemy, a co siódmy cierpi nawet na ciężką chorobę serca.


Reklama

Jak pisze BBC, komentując te wnioski, większość badanych - ponad 900 - nigdy wcześniej nie skarżyło się na podobne kłopoty ze zdrowiem. Z kolei w tej grupie, aż 46 procent osób miało nietypowe objawy.

Dr Sonya Babu-Narayan, kardiolog z British Heart Foundation twierdzi, że "ciężkie przypadki koronawirusa mogą powodować uszkodzenie serca oraz układu krążenia".

"Musimy pilnie zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, żeby odpowiednio zareagować i zapewnić opiekę - zarówno krótko-, jak i długoterminową" - mówi.

Profesor kierujący badaniami: Byliśmy zaskoczeni

Jak zaznacza BBC, badanie zostało przeprowadzone na całym świecie w szczycie pandemii.

Kierujący badaniami prof. Marc Dweck mówi, że "COVID-19 jest złożoną chorobą, która może mieć poważny wpływ na wiele części ciała, w tym serce".

"Wiadomo, że uszkodzenie serca występuje w przypadku ciężkiej grypy, ale byliśmy zaskoczeni, widząc wielu pacjentów z takimi problemami spowodowanymi COVID-19 i tak ciężką dysfunkcją".

Twierdzi też, że "wielu lekarzy waha się, aby badać serce wśród osób z COVID-19, ponieważ jest to procedura dodatkowa. A nasza praca wskazuje, że te skany są ważne. Leczenie jednej trzeciej pacjentów, którzy je otrzymali, poprawiło się".

Zastanawiające mogą być również wnioski naukowców z londyńskiego King’s College. Wynika z nich, że pacjenci, którzy byli chorzy na COVID-19 i wyzdrowieli po trzech miesiącach mają mniejszą liczbę przeciwciał. To oznacza, jak twierdzą eksperci cytowani przez BBC, że osoby zaszczepione mogą być odporne na zakażenie koronawirusem jedynie przez kilka miesięcy.

WHO ostrzega

Przypomnijmy, Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła właśnie, że stan pandemii koronawirusa może się znacząco pogorszyć, jeśli wszystkie państwa nie będą przestrzegać podstawowych środków ostrożności dotyczących opieki zdrowotnej.

"Będę szczery, zbyt wiele krajów, poza Europą i Azją, zmierza w złym kierunku i wirus pozostaje wrogiem publicznym numer jeden" - mówił dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus. Jak dodał, "jeśli ludzie nie zastosują się do podstawowych wytycznych, jedynym kierunkiem, w którym podąży ta pandemia, będzie coraz gorszy i gorszy kryzys".

W ostatnich dniach notowano też rekordowe liczby nowych przypadków zakażeń na całym świecie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy