Reklama

Reklama

Leczenie COVID-19. Badacze: Osocze ozdrowieńców nieskuteczne u krytycznie chorych pacjentów

Naukowcy z Oxfordu i Pittsburgha we współpracy z klinicystami z kilkunastu wiodących ośrodków naukowych na świecie udowodnili, że osocze ozdrowieńców nie jest skuteczne w leczeniu COVID-19 u krytycznie chorych pacjentów. - Dopiero teraz, dzięki uzyskanym przez nas wynikom, można położyć kres stosowaniu tej metody u najpoważniej chorych pacjentów z COVID-19. Zamiast tego skoncentrujmy się na terapiach, o których wiemy, że działają, a także na opracowywaniu i testowaniu lepszych - komentuje prof. Bryan McVerry, jeden z autorów badań.

Międzynarodowy zespół badawczy położył kres teorii zakładającej, że osocze ozdrowieńców może być skutecznym elementem leczenia COVID-19 u krytycznie chorych pacjentów. Wyniki badania klinicznego, które doprowadziło do tego odkrycia, opublikowano w czasopiśmie "JAMA"

Leczenie COVID-19. Osocze całkowicie nieskuteczne

W pierwszych miesiącach pandemii COVID-19 społeczność medyczna zwróciła się ku starej metodzie leczniczej, jaką jest wykorzystanie przeciwciał z surowicy krwi osób, które przeszły zakażenie, do terapii kolejnych pacjentów. Opiera się ona na hipotezie, że składniki tzw. osocza rekonwalescencyjnego, które raz zwalczyły chorobę, mogą zrobić to ponownie. Metoda ta została opracowana już w XIX wieku. Na przestrzeni lat była stosowana m.in. do leczenia odry, polio, grypy czy zakażeń wirusem Ebola.

Reklama

Teraz międzynarodowy zespół badawczy ostatecznie podważa skuteczność tej metody. W dużym badaniu klinicznym wykazał, że osocze rekonwalescentów jest całkowicie nieskuteczne w leczeniu COVID-19 u krytycznie chorych pacjentów.

- Istniały pewne biologicznie wiarygodne powody, aby na początku pandemii - kiedy setki tysięcy ludzi zachorowały, a żaden lek nie został jeszcze odkryty - rozważyć użycie osocza ozdrowieńców - mówi prof. Bryan McVerry, jeden z autorów omawianej publikacji. - Niestety zaczęto je podawać albo poza badaniami klinicznymi, albo w badaniach, które nie koncentrowały się na krytycznie chorych pacjentach. Obie te sytuacje spowalniały wyciągnięcie opartych na dowodach wniosków, czy to rzeczywiście działa.

- I dopiero teraz, dzięki uzyskanym przez nas wynikom, można położyć kres stosowaniu tej metody u najpoważniej chorych pacjentów z COVID-19. Zamiast tego skoncentrujmy się na terapiach, o których wiemy, że działają, a także na opracowywaniu i testowaniu lepszych - dodaje.

Badanie dało 99 proc. pewności

Badanie, które doprowadziło do takich wniosków, prowadzono w ramach większego badania REMAP-CAP, które obejmuje tysiące pacjentów w setkach szpitali na całym świecie. Jego celem jest jak najszybsze określenie, jakie leczenie COVID-19 działa najlepiej w różnych grupach pacjentów. Do tej pory badanie wykazało np., że niedrogie sterydy są skuteczne w pomocy pacjentom w stanie krytycznym, podczas gdy leki rozrzedzające krew pomagają tym umiarkowanie chorym.

W części REMAP-CAP dotyczącej osocza ozdrowieńców wzięło udział ponad 2 tys. dorosłych osób hospitalizowanych z powodu ciężkiego COVID-19. Zostali oni losowo przydzieleni do grupy otrzymującej osocze bądź nie. Naukowcy obserwowali, czy prawdopodobieństwo przeżycia co najmniej trzech tygodni bez konieczności podłączenia aparatury medycznej (takiej jak respirator), różni się w zależności od tego, czy chorzy dostają ww. leczenie, czy też nie.

Okazało się, że podawanie osocza jest procedurą całkowicie daremną. Badanie zakończono, gdy zebrano wystarczającą ilość danych, aby stwierdzić z ponad 99-proc. pewnością, że osocze ozdrowieńców nie pomogło krytycznie chorym pacjentom z COVID-19.

Potrzebne dodatkowe dochodzenie

Nieco inne wyniki uzyskano jedynie dla grupy 126 pacjentów z upośledzoną odpornością. Wstępne obserwacje sugerowały, że w tej grupie osocze odnosi jakiś efekt, jednak liczba pacjentów była zbyt mała, aby sformułować ostateczne wnioski.

- Może być tak, że pacjenci z upośledzonym układem odpornościowym, którzy nie są w stanie uzyskać skutecznej odpowiedzi immunologicznej, mogą czerpać pewne korzyści z przeciwciał obecnych w osoczu krwi ozdrowieńców, szczególnie we wczesnym stadium choroby - wyjaśnia prof. Lise Estcourt, dyrektorka brytyjskiej National Health Service Blood and Transplant Clinical Trials Unit. - Wymaga to dodatkowego dochodzenia.

Naukowcy nie są w stanie na razie wytłumaczyć, dlaczego osocze rekonwalescencyjne nie poprawia wyników u większości krytycznie chorych pacjentów.

- Spekulujemy, że może to być połączenie zbyt małej ilości jakościowych przeciwciał w osoczu oraz tego, że u krytycznie chorych osób niekontrolowana odpowiedź zapalna jest już zbyt zaawansowana, aby dało się odwrócić bieg wydarzeń - mówi kolejny współautor badania dr Derek Angus. - Nadal nie wykluczamy, że osocze pomaga ludziom we wcześniejszych stadiach choroby, chociaż prawdopodobnie tak nie jest (...).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje