Reklama

Reklama

Koronawirusowe fejki na TikToku. Serwis ujawnia w raporcie, ile było fałszywych informacji

Premier Australii udawał, że dostał szczepionkę, natomiast AstraZeneca spowodowała poważne skutki uboczne u 80 proc. członków marynarki wojennej - to tylko niektóre z fałszywych informacji, na które narażeni byli użytkownicy TikToka. Serwis społecznościowy ujawnił raport, w którym przekazano ile filmów usunięto, by zapobiegać rozpowszechnianiu się fake newsów.

Facebook, Twitter, Google, Microsoft, Redbubble, Apple, Adobe i TikTok podpisały dokument mający na celu zwalczanie dezinformacji w internecie. W sobotę opublikowano pierwszy roczny raport pokazujący, jak technologiczni giganci realizują swoje zobowiązania.

TikTok ujawnił, że z aplikacji usunięto 651 filmów wspominających o COVID-19 w okresie od października 2020 r. do marca 2021 r. Głównym powodem było naruszenia polityki firmy dotyczącej dezinformacji. Kolejne 222 filmy zostały usunięte z powodu umieszczania nieprawdziwych danych medycznych - podał brytyjski dziennik "Guardian". 

Reklama

Fake news o premierze

Fałszywe informacje dotyczyły m.in tego, że premier Scott Morrison oszukiwał i udawał, że przyjął preparat Pfizera czy twierdzeń, że u ministra zdrowia Grega Hunta zdiagnozowano zapalenie tkanki łącznej w związku z otrzymaniem szczepionki AstraZeneca. Pojawiały się też nagrania, że szczepionka tego producenta spowodowała "poważne skutki uboczne" u 80 proc. członków australijskiej marynarki wojennej.

Ponadto do niemal 20 tys. australijskich filmów w tym czasie dodano również etykietę informacyjną, kierującą użytkowników do oficjalnych źródeł ministerstwa zdrowia. W przypadkach, gdy roszczenia do filmu zostały sprawdzone, ale nie zostały jeszcze uzasadnione, użytkownicy otrzymają wyskakujące okienko z ostrzeżeniem, sugerujące, aby nie udostępniać tego materiału.

"Nie wyszukuj tego"

W ubiegłym miesiącu BBC informowało, że pomimo iż platforma społecznościowa TikTok nie zezwala na publikowanie brutalnych oraz pornograficznych treści, w jej algorytmie znaleziono lukę, dzięki której tego typu treści są publikowane w aplikacji 

BBC News powiadomił platformę należącą do chińskiej firmy ByteDance o popularnym w aplikacji trendzie "Don't Search This Up" ("Nie wyszukuj tego"), który zyskał prawie 50 mln wyświetleń. TikTok usuwa hashtagi promujące wulgarne profile oraz obraźliwe wideo, jednak użytkownicy zwrócili uwagę, że trend zachęca pranksterów do publikowania możliwie najbardziej drastycznych treści, jakie znajdą.

Na platformie miały się znaleźć się m.in. brutalne sceny z pornograficznych filmów używane jako zdjęcia profilowe oraz nagranie przedstawiające egzekucję jordańskiego pilota Muatha al-Kasaesbeha wykonaną przez Państwo Islamskie w 2015 r. Profile, na których znajdują się treści tego typu, mają często nazwy będące zbitkami losowych liter oraz słów, nie mają też filmów przesłanych do nich spoza profilu. Niektóre z nich mają dziesiątki tysięcy obserwujących. 

Użytkownicy mogą trafić na tego typu konta podczas przeglądania filmików polecanych przez algorytm aplikacji na jej głównej stronie "For You Page". Zdaniem ekspertów to odsłania lukę, jaka istnieje na platformie. 

Jak przekazał rzecznik TikToka, platforma zablokowała konta, które usiłowały obejść zasady poprzez zmianę zdjęć profilowych, ponadto wyłączono hasztagi takie jak #dontsearchthisup. - Nasz zespół ds. bezpieczeństwa dalej pracuje nad analizą treści i podejmie wszelkie koniecznie kroki, żeby zapewnić bezpieczną przestrzeń użytkownikom platformy - dodał.

Aplikacja TikTok jest jedną z najszybciej rozwijających się na świecie. Miesięcznie korzysta z niej ponad 700 mln użytkowników. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL