Reklama

Reklama

Koronawirus. Zamieszanie na granicach Belgii w związku z łagodzeniem obostrzeń

W związku z łagodzeniem ograniczeń, wprowadzonych z powodu pandemii koronawirusa, na granicach Belgii z sąsiednimi krajami wywiązało się zamieszanie. Od soboty, 30 maja, zgodnie z decyzją rządu w Brukseli, Belgowie mogą znowu wyjeżdżać do swoich rodzin mieszkających za granicą. Władze w Brukseli nie poinformowały jednak o tym sąsiadów.

W sobotę, 30 maja, wielu Belgów, chcących odwiedzić rodziny we Francji, zostało zawróconych z granicy, bo francuskie służby nie zgodziły się na ich wjazd. Paryż tłumaczy, że zamierza otworzyć granice, ale dopiero od 15 czerwca. 

Reklama

"Belgia otwiera granice, ale Francja, o czym wielokrotnie informowała, jeszcze nie" - brzmi komentarz rzecznika francuskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, który jest cytowany w belgijskich mediach. 

Francja narzeka na brak konsultacji i komunikacji ze strony Belgii i powtarza, że do połowy czerwca granice ma zamknięte. Jeśli, mimo to, ktoś z Belgii wjedzie na terytorium Francji i jego podróż nie zostanie uznana za niezbędną, ryzykuje mandat w wysokości 135 euro. 

Okazuje się, że także Holandia nie została poinformowana o decyzji belgijskich władz. 

"W marcu Belgia bez konsultacji zamknęła granice, teraz znowu nas zaskakuje" - powiedziała burmistrz holenderskiej miejscowości Sluis przy granicy z Belgią. 

Na razie więc Belgowie bez problemów mogą wyjeżdżać do Luksemburga i Niemiec, by odwiedzić swoje rodziny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy