Reklama

Reklama

​Koronawirus z Chin. Dla kogo darmowe badanie?

Czy osoba, która podejrzewa u siebie Covid-19 może liczyć na bezpłatny test na jego obecność? Bezpłatne badania są, ale tylko dla osób, które mają objawy choroby - informuje "Rzeczpospolita".

Epidemia koronawirusa rozprzestrzenia się coraz szybciej. Z powodu zakażenia w Chinach kontynentalnych zmarło już 2715 osób - poinformowała w środę chińska Narodowa Komisja Zdrowia. 

Reklama

Polskie Ministerstwo Zdrowia nie ma wątpliwości, że zachorowania pojawią się również w Polsce. "Rzeczpospolita" sprawdziła, jak wygląda sytuacja pacjentów, którzy zgłoszą się do szpitala z podejrzeniem groźnego koronawirusa.

Okazuje się, że nie każda osoba może liczyć na bezpłatny test na obecność Covid-19. "Osoby, które wróciły z północnych Włoch lub Azji, ale nie mają objawów choroby, badania na obecność wirusa mogą zrobić wyłącznie za własne pieniądze. Są one refundowane tylko tym turystom, którzy mają kaszel i gorączkę" - pisze autorka.

Test za 500 zł?

Gazeta przypomina, że we wtorek media społecznościowe obiegło zarządzenie dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, z którego wynika, że badania związane koronawirusem to wydatek rzędu 500 zł.

Dziennikarze gazety sprawdzili, czy podobne zalecenia można spotkać także w innych szpitalach i przychodniach. Jak podaje "Rz", w większości przypadków wykonanie testów nie było zalecane, jeśli pacjent jedynie wrócił z Włoch lub Azji. Kluczowe było pojawienie się niepokojących objawów. Kiedy objawów nie było, lekarze zalecali obserwację i unikanie dużych skupisk ludzi lub ewentualne płatne badania  - czytamy

"Tylko w jednym ze śląskich sanepidów uznano, że osoba, która właśnie wróciła z Mediolanu, powinna być natychmiast objęta nadzorem epidemiologicznym" - pisze "Rz".

MZ nie zaleca osobom, które wróciły z zagrożonych obszarów robienia badań na własną rękę. Gazeta wskazuje jednak, że zgodnie z ustawą o chorobach zakaźnych "prawo do bezpłatnych badań sanitarno-epidemiologicznych mają nie tylko podejrzani i chorzy na chorobę zakaźną, ale także osoby, które były narażone na zakażenie przez styczność z osobami zakażonymi, chorymi lub materiałem zakaźnym".

Adwokat, pytany przez gazetę o wyjaśnienie przepisów wskazuje, że mogą być one traktowane uznaniowo. "Resort zdrowia może je interpretować na swój sposób w zależności od posiadanego budżetu" - tłumaczy Arkadiusz Tetela.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy