Reklama

Reklama

Koronawirus. Wymiana zdań między Georgette Mosbacher a ambasadorem Chin w Polsce

"Niepokojące jest to, że USA nadal eksportują koronawirusa i narażają świat na niebezpieczeństwo" - ocenił na Twitterze ambasador Chin w Polsce, Liu Guangyuan, odnosząc się do medialnych doniesień o deportowaniu przez USA zakażonych koronawirusem. "Brak przejrzystości Chin doprowadził do traumy dla całego świata" - odpowiedziała dyplomacie Georgette Mosbacher.

Centrum Badań Ekonomicznych i Politycznych (w skrócie CEPR; think tank zajmujący się polityką gospodarczą z siedzibą w Waszyngtonie) opublikowało we wtorek, 5 maja, na Twitterze fragment artykułu dotyczącego deportowania przez USA "osób z aktywnymi przypadkami COVID-19" do państw, które, jak zaznaczono, nie są gotowe na pandemię koronawirusa.

Doniesienia te skomentował ambasador Chin w Polsce, Liu Guangyuan.

"To smutne, że liczba przypadków infekcji COVID-19 wzrosła w Stanach Zjednoczonych o ponad milion. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że USA nadal eksportują koronawirusa i narażają świat na niebezpieczeństwo. Jego wpływ na państwa z wrażliwymi systemami służby zdrowia jest katastrofalny" - stwierdził.

Reklama

Na wypowiedź dyplomaty odpowiedziała Georgette Mosbacher, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce.

"Panie Ambasadorze, reprezentuje Pan kraj, który spowodował pandemię. Pańskie bezpodstawne, krytyczne wypowiedzi nie zamaskują tego, że brak przejrzystości Chin doprowadził do traumy dla całego świata" - zwróciła uwagę.

W kolejnym wpisie Mosbacher zaznaczyła, że "Komunistyczna Partia Chin zrobiła wszystko, aby świat nie dowiedział się na czas o koronawirusie, takie są fakty". 

Amerykanie twierdzą, że wirus pochodzi z chińskiego laboratorium

Przypomnijmy, że w ostatnich dniach sekretarz stanu USA, Mike Pompeo, wskazał, że "jest wiele dowodów na to, że koronawirus pochodzi z laboratorium w chińskim Wuhan", a "Chiny mają historię prowadzenia niezgodnych z normami laboratoriów".

Także prezydent USA Donald Trump zaznaczał, że jest przekonany, iż wirus pochodzi z laboratorium w Chinach.

Na konferencji prasowej w czwartek, 30 kwietnia, odpowiadając na pytanie, czy widział dowody, które skłoniły go do - jak się wyraził - "wysokiego stopnia przekonania", iż wirus pochodzi z Instytutu Wirusologii w Wuhanie, prezydent odparł: "Tak, tak, widziałem". Odmówił jednak podania bliższych szczegółów.

"Nie mogę wam tego powiedzieć, nie wolno mi wam tego powiedzieć" - stwierdził.

Chińskie media jednak stanowczo zaprzeczają tym rewelacjom.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje