Reklama

Reklama

Koronawirus we Włoszech: Zmarło małżeństwo. Ich syn apeluje

We Włoszech zmarło małżeństwo zakażone koronawirusem - informują w czwartek zagraniczne media, m.in. DailyMail. Ich syn opisał, jak wyglądały ostatnie dni jego rodziców.

82-letnia Severa Belotti i straszy od niej o cztery lata Luigi Carrara byli małżeństwem przez sześć dekad. Ostatnie dni życia spędzili w rodzinnym mieście Albino, w prowincji Bergamo w północnych Włoszech.

Jak twierdzi Luca Carrara, jego rodzice przebywali w kwarantannie domowej bez żadnej pomocy medycznej. Obydwoje gorączkowali. 

W rozmowie z lokalnymi mediach Carrara powiedział, że jego ojciec trafił do szpitala w sobotę, a jego matka dzień później.

We wtorek zmarli - Luigi o godz. 9.15, a Severa niewiele później - o 11. 

Reklama

Carrara wyznał, że ma żal do włoskiej służby zdrowia, ponieważ nie mógł zobaczyć rodziców przed ich śmiercią. "Kiedy umierali, byli sami" - powiedział. Zrozpaczony syn tłumaczył, że chciał się pożegnać, dodać otuchy w ostatnich chwilach ich życia, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. 

Mężczyzna przyznał ponadto, że jego rodzice byli osamotnieni podczas kwarantanny, a on nie wiedział, co robić. Kiedy już trafili do szpitala, zorientował się, że personel jest w ogóle nieprzygotowany na konsekwencje związane z epidemią. 

"Mój ojciec miał 86 lat, ale nie chorował na nic innego poza koronawirusem" - napisał na Facebooku.

"Ludzie muszę zrozumieć, że nie powinni wychodzić z domów" - zaapelował. Obecnie, wraz z żoną i dziećmi, sam poddany jest kwarantannie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy