Reklama

Reklama

Koronawirus we Francji. Epidemia jest nieuchronna

Tylko od czwartkowego popołudnia odnotowano we Francji 154 nowe przypadki zakażenia koronawirusem, co sprawia, że chorych jest już 577 osób. Tak drastycznego wzrostu zachorowań jeszcze nad Sekwaną nie było. Dotychczas dziewięć osób zmarło. Władze przygotowują się do trzeciego stopnia walki z chorobą.

Wirus rozprzestrzenił się już we wszystkich regionach metropolitalnych. O tym, że sytuacja staje się coraz bardziej poważna, świadczy też fakt, że głos zabrał prezydent Emmanuel Macron. "Nadchodzi moment, że epidemia jest nieuchronna" - stwierdził po spotkaniu z ekspertami.

Reklama

Dwie osoby, które zmarły w czwartek miały 64 i 73 lata.

To wszystko oznacza, że Francja jest dzisiaj, oprócz Niemiec i Włoch, największym siedliskiem nowego wirusa w Europie. Eksperci rządowi wskazują, że "w ciągu tygodnia, a najpóźniej dwóch" trzeba przygotować się na trzeci stopień walki z chorobą, co oznacza, że epidemia ma już bardzo poważne rozmiary i koronawirus staje się możliwy do przekazania na terenie całego kraju.

Wiele szpitali wydzieliło specjalne miejsca, oddzielone od oddziałów ratunkowych, aby maksymalnie uniknąć ryzyka zakażenia między pacjentami. W sumie tyko w regionie paryskim jest około 1500 łóżek przygotowanych dla chorych z koronawirusem.

Czy to już panika?

Takie niepokojące sygnały pojawiały się już od środy, 4 marca. Wtedy do sytuacji we Francji nawiązał minister zdrowia Łukasz Szumowski, przekonując, że wariant francuski jest nawet groźniejszy od włoskiego, gdzie jest znacznie większa liczba zakażonych koronawirusem (prawie cztery tys. osób). - Tam doszło do pewnego rodzaju paniki i liczba osób, która szturmuje izby przyjęć niezależnie, czy potrzebuje tego, czy nie, jest znacznie większa - mówił minister.

Czy to rzeczywiście panika? Patrick Rateau, profesor psychologii społecznej na uniwersytecie w Nîmes, uważa, że na tym etapie to raczej "dający się zauważyć zbiorowy lęk". Ludzie szukają przede wszystkim informacji i faktem jest, że w przestrzeni publicznej pojawia się wiele "fake newsów". A ryzyko jest większe, ponieważ klimat społeczny, także z powodu trwających od dawna protestów, nie zawsze zachęca do zaufania wobec oficjalnych przekazów.

Dlatego władze zwracają nadzwyczajną uwagę na to, aby w czasie kryzysu komunikacja ze społeczeństwem i przekazywane informacje były precyzyjne. "Kluczowa jest transparentność. W takiej sytuacji to kluczowy element zarządzania kryzysowego" - mówi doradca w jednym z ministerstw, które są najbardziej zaangażowane w walkę z koronawirusem.

Prezydent Macron również chce pokazać, że kontroluje sytuację, odkładając wszystko inne na dalszy plan. Nie tylko wizytuje szpitale i spotyka się z personelem, ale w czwartek otworzył też drzwi Pałacu Elizejskiego dla różnych osób z sektora publicznego i prywatnego, które są zaangażowane w walkę z COVID-19. To właśnie na tym spotkaniu padły słowa, że "epidemia jest nieuchronna". Po raz drugi w ciągu tygodnia odbyło się też spotkanie z przedstawicielami lokalnych stowarzyszeń, aby przedyskutować konkretne działania w terenie.

Przekaz, który władze starają się zaszczepić, jest taki: nie tylko państwo stara się zapobiec dramatycznemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

Rzeczniczka rządu przekonuje, że "życie kraju nie zatrzyma się z tego powodu". Faktem jest jednak, że coraz więcej imprez musi być odwoływanych z powodu zagrożenia i decyzji władz o zakazie zgromadzeń powyżej pięciu tys. osób na zamkniętym obszarze. W ten sposób zostały przełożone m.in. targi książki w Paryżu, targi nieruchomości w Cannes oraz liczne koncerty. 

Coraz więcej odwołanych imprez

Odczuwa to również wyraźnie turystyka. Rezerwacje wycieczek w zamkach nad Loarą gwałtownie zastopowały. Nadzwyczajna profilaktyka dotyczy również Lourdes, choć nie odnotowano tam dotychczas żadnego przypadku zachorowania. Paryska Opera zachęca gości, którzy mają objawy grypowe, aby unikali dwóch głównych sal - Bastille i Garnier.

Na razie na terenie Francji zamkniętych zostało około 150 szkół, co dotknęło w sumie 40 tys. uczniów. Niespotykany dotychczas wzrost notują usługi telemedyczne, czyli konsultacje lekarskie na odległość.

We Włoszech, kraju, który w Europie jest najbardziej dotknięty koronawirusem i gdzie najnowsze dane wskazują na 148 przypadków śmiertelnych, premier Giuseppe Conte zapowiedział plan przeznaczenia 7,5 mld euro na walkę z COVID-19. Są też przedsięwzięte szczególne środki: jedenaście miast jest poddanych kwarantannie, a do 15 marca zamknięto wszystkie szkoły i uniwersytety w kraju. Coraz głośniej mówi się jednak, że termin ten może zostać przedłużony do początku kwietnia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy