Reklama

Reklama

​Koronawirus w USA. W Nowym Jorku zmarło w ciągu doby 437 osób

Liczba ofiar śmiertelnych z powodu COVID-19 w Nowym Jorku nieznacznie wzrosła w ciągu ostatniej doby - poinformował gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo. W sobotę szpitale przyjęły 1100 nowych pacjentów zakażonych SARS-CoV-2 w stosunku do 1300 w piątek.

W sobotę (25 kwietnia) placówki szpitalne przyjęły 1100 nowych pacjentów zakażonych SARS-CoV-2, w piątek hospitalizacji było 1300. W ocenie władz jest to sygnał, że szczytowy punkt epidemii już minął.

Cuomo podkreślił podczas sobotniej konferencji prasowej, że liczba przyjmowanych dziennie do szpitali pacjentów odpowiada obecnie średniej, jaką notowano trzy tygodnie temu, gdy jeszcze nie nadeszła fala gwałtownych wzrostów zachorowań.

Gubernator zapowiedział w sobotę, że wyda zezwolenie, by próbki do przeprowadzania testów na obecność koronawirusa mogły być pobierane także przez apteki prywatne. Umożliwi to - jak podkreślił - objęcie testami większej liczby mieszkańców, co jest warunkiem skutecznej walki z epidemią SARS-CoV-2.

Reklama

W ocenie Cuomo konieczne będzie zwiększenie liczby testów na obecność antyciał we krwi przede wszystkich wśród tych osób, które stoją na pierwszej linii w walce z koronawirusem. Chodzi przede wszystkim o pracowników służby zdrowia, sił porządkowych oraz sfery usług, której nieprzerwana praca jest nieodzowna dla funkcjonowania miasta.

Liczba wszystkich zakażonych SARS-CoV-2 w stanie Nowy Jork przekroczyła w sobotę 156 tys. Całkowita liczba zgonów wywołanych chorobą COVID-19 wynosi ponad 17 tys. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy