Reklama

Reklama

Koronawirus w Szwecji. Więcej zakażeń, kolejne restrykcje, ale ciągle bez obowiązkowych maseczek

Szwecja zmaga się ze wzrostem liczby zakażeń na koronawirusa. Od piątku (6 listopada) w tym kraju potwierdzono 15 799 przypadków chorych na COVID-19. Władze kolejnych trzech regionów zaostrzyły restrykcje, wprowadzając zalecenia m.in. o ograniczeniu kontaktów.

Od piątku (6 listopada) do wtorku (10 listopada) - w Szwecji nie publikuje się statystyk w weekendy oraz w poniedziałki - zmarło kolejnych 35 osób. Ogólna liczba ofiar śmiertelnych COVID-19 to 6057. Łączna liczba zakażonych koronawirusem to 162 240. 

Reklama

- Mamy do czynienia z powszechnym rozprzestrzenianiem się koronawirusa - stwierdziła na przeprowadzonej po raz pierwszy zdalnie konferencji prasowej Sara Byfors z Urzędu Zdrowia Publicznego. Najwięcej nowych przypadków SARS-CoV-2 diagnozowanych jest wśród osób w wieku 20-59 lat, a w mniejszym stopniu u osób starszych.

W Szwecji w szybkim tempie rośnie liczba pacjentów na oddziałach intensywnej terapii. We wtorek było ich 130, co oznacza wzrost o 56 w ciągu tygodnia. Ogółem jest hospitalizowanych ponad tysiąc osób z COVID-19.

Już 14 z 21 szwedzkich regionów, w tym od wtorku (10 listopada) Kalmar, Norrbotten oraz Vaesterbotten, wprowadziło zaostrzone restrykcje, które w Szwecji mają charakter zaleceń i polegają m.in. na unikaniu kontaktów społecznych, centrów handlowych oraz transportu publicznego. Władze Norrbotten oraz Kalmar zaapelowały do mieszkańców również o unikanie wyjazdów poza region.

Na pytanie, czy tego typu dobrowolne rekomendacje wprowadzane przez regiony odnoszą skutek, Byfors odpowiedziała, że "za wcześnie, aby to wiedzieć". W rozmowie z dziennikarzami, nie wykluczyła, że także i w Szwecji wprowadzone zostaną surowsze restrykcje. Ostatnie ogólnokrajowe obostrzenie ogłoszone w zeszłym tygodniu przez rząd to limit ośmiu osób, jakie maksymalnie mogą siedzieć przy stoliku w lokalu gastronomicznym.

W Szwecji wciąż nie obowiązuje nawet zalecenie o zasłanianiu ust oraz nosa, część osób nosi jednak maseczki z własnej woli. Szkoły prowadzą tradycyjne nauczanie, poza placówkami, w których wykryto ognisko koronawirusa. W takich przypadkach nauka odbywa się zdalnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy