Reklama

Reklama

Koronawirus w Danii. Decyzja rządu o wybiciu 15 mln norek nie ma podstaw prawnych

Trwa polityczny spór w Danii o wybicie 15 mln norek w związku z wykryciem na niektórych fermach mutacji koronawirusa. Okazuje się, że decyzja rządu nie ma podstaw prawnych. Opozycja żąda dymisji premier Mette Frederiksen i ministra ds. żywności.

Przedstawiciele opozycyjnych centroprawicowych i prawicowych partii udowodnili we wtorek (10 listopada) w parlamencie, że zeszłotygodniowa decyzja duńskiej premier Mette Frederiksen o wybiciu wszystkich norek bez względu na to, czy są one zdrowe, czy chore może być tylko apelem, a nie nakazem.

Reklama

- Nie można wprowadzać tak drastycznych kroków, nie mając podstawy prawnej ani głębszej refleksji - przekonywał przewodniczący klubu parlamentarnego prawicowej Duńskiej Partii Ludowej Peter Skaarup.

Według obowiązujących w Danii przepisów sanitarnych uśmiercone mogą być tylko zwierzęta na fermach, na których wykryto ognisko choroby lub znajdujące się w promieniu kilku kilometrów od takich miejsc.

"Wielki skandal"

Po apelu premier hodowcy wybili dotychczas 2,5 mln norek, również na fermach, na których nie było epidemii, ufając, że rząd miał podstawy prawne dla swojej decyzji. 

Jak pisze duński dziennik "Politiken", teraz nie wiadomo, czy tacy rolnicy będą mieć prawo do zapowiedzianej przez władze rekompensaty i na jakiej podstawie. Komentator polityczny telewizji TV2 całe zamieszanie nazywa "wielkim skandalem".

Premier przeprasza, opozycja żąda dymisji

Odnosząc się do zarzutów, premier Frederiksen przeprosiła parlamentarzystów oraz hodowców norek. - Żałuję, że rząd nie miał jasnego mandatu prawnego - powiedziała na sesji parlamentu.

Opozycja w parlamencie domaga się od rządu dymisji ministra ds. żywności Mogensa Jensena, który tłumaczył się, że nie wiedział o tym, że decyzja premier o wybiciu norek nie ma podstawy prawnej. Niektórzy politycy zapowiadają wniesienie wniosku o wotum nieufności wobec szefowej duńskiego rządu.

Mutacja koronawirusa na fermach norek

Premier Frederiksen zapowiedziała w zeszłym tygodniu wybicie wszystkich 15 mln norek w związku z obawą, że wykryta na niektórych farmach mutacja koronawirusa, choć nie powoduje poważniejszych skutków u ludzi, to jest bardziej odporna na ludzkie przeciwciała, co zagraża skuteczności szczepionki na COVID-19.

Aby zapobiec rozprzestrzenieniu się wykrytej na fermach norek mutacji koronawirusa, który przeniósł się już na kilkanaście osób, duński rząd podjął decyzję o zamknięciu Jutlandii Północnej. Władze przygotowują się do przetestowania na SARS-CoV-2 280 tys. mieszkańców tego regionu. Restrykcje mają obowiązywać do 3 grudnia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje