Reklama

Reklama

Koronawirus w Brazylii. W Rio de Janeiro łagodzą restrykcje w szczycie pandemii

​Rio de Janeiro, jako pierwsze miasto w Brazylii, postanowiło w apogeum pandemii koronawirusa w tym kraju znacznie złagodzić wprowadzone restrykcje.

Władze tej liczącej 6,3 mln mieszkańców metropolii, najsilniej po Sao Paulo zaatakowanej przez COVID-19, zezwoliły na otwarcie zamkniętych od trzech miesięcy barów, restauracji i siłowni z zachowaniem tylko niektórych środków ostrożności.

Poluzowanie restrykcji w Rio nastąpiło w chwili, gdy - jak podało w piątek brazylijskie ministerstwo zdrowia - liczba zachorowań doszła w dawnej stolicy Brazylii w ciągu czterech miesięcy do 117 tysięcy, a 10 332 osoby zmarły.

To trzykrotnie większy odsetek ofiar śmiertelnych w stosunku do liczby zachorowań niż wynosi przeciętna w kraju, w którym liczba przypadków koronawirusa, według prognoz, przekroczy jeszcze w tym tygodniu półtora miliona.

Reklama

Łagodzenie restrykcji

Mimo to - jak zapowiadają piątkowe brazylijskie dzienniki - Rio stanie się pierwszym i jedynym miastem Ameryki Południowej, które zezwoliło na przeprowadzenie na swoich stadionach meczów piłkarskich z udziałem widzów. 

Na 10 lipca władze miasta zapowiedziały otwarcie wszystkich stadionów dla publiczności.

Zakazy i ograniczenia w kontaktach między mieszkańcami łagodzi również największe miasto Brazylii, 10-milionowe Sao Paulo, gdzie na koronawirusa zachorowało do piątku 3 lipca ok. 300 tysięcy osób, z których około 15,5 tysiąca zmarło. Tu właśnie wykryto najwięcej od początku pandemii nowych zachorowań w ciągu 24 godzin - 12 244.

Krytykują Bolsonaro

Dziennik "Correio Braziliense" napisał w piątkowym wydaniu: "W chwili największej eksplozji pandemii brazylijski rząd prezydenta Jaira Bolsonaro i niektóre władze stanowe decydują się na uelastycznienie obowiązkowych środków izolacji i dystansowania. Uczyniły to w chwili, gdy Brazylia znalazła się na drugim (po USA) miejscu pod względem zachorowań na koronawirusa, choć zarazem jest krajem o największym odsetku wyleczeń wynoszącym 57 procent".

Prezydent Bolsonaro, który konsekwentnie w swych oficjalnych wystąpieniach broni interesów gospodarki kraju przed konsekwencjami "nadmiernych ograniczeń" z powodu pandemii, zakwestionował w końcu tygodnia przyjętą przez Kongres ustawę o obowiązkowym noszeniu maseczek ochronnych w miejscach publicznych i na niektórych prywatnych zgromadzeniach.

"Jest wadliwa, ponieważ kary za nieprzestrzeganie nakazu noszenia maseczek w domach i innych zamkniętych przestrzeniach niepublicznych mogą stanowić łamanie nienaruszalności domostw prywatnych i innych przestrzeni niepublicznych" - ocenił prezydent.

Bolsonaro zawetował jednocześnie poparte przez parlament zarządzenie, które nakazuje instytucjom publicznym wyposażanie pracowników w maseczki ochronne z powodu pandemii koronawirusa. Uznał, że nie jest ono zgodne z przepisami o wydatkach publicznych. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy