Reklama

Reklama

​Koronawirus. Spór o działania miliarderów w obliczu epidemii

Amerykańskie firmy Amazon i Walmart radykalnie zwiększają zatrudnienia, a ich właściciele wspierają walkę z COVID-19. "To czyste wyrachowanie" - krytykuje na łamach "Guardiana" prof. Robert Reich, były amerykański sekretarz pracy.

Nie wszyscy zwalniają pracowników wskutek kryzysu związanego z epidemią koronawirusa. Jak czytamy w "Guardianie", Amazon (sprzedaż internetowa) i Walmart (sieć supermarketów) masowo zatrudniają nowych. Walmart zrekrutował aż 100 tys. pracowników w ciągu raptem trzech tygodni.

Jednocześnie właściciel Amazona Jeff Bezos czy właściciele Walmartu - rodzina Waltonów, a także m.in. Elon Musk czy Bill Gates wspierają walkę z COVID-19 poprzez swoją działalność charytatywną.

"Najbogatsi ludzie na świecie pomagają w światowych wysiłkach powstrzymania pandemii" - z uznaniem relacjonuje "Forbes".

Reklama

"Ich wielkie serce to bzdura. Mamy do czynienia z czystym wyrachowaniem" - uważa Robert Reich, były sekretarz pracy w administracji Billa Clintona.

Zwraca uwagę, że miliarderzy przeznaczyli na walkę z COVID-19 raptem kilkudniowy "urobek", a znacznie większym pożytkiem byłoby płacenie przez nich podatków (zamiast uciekania się do kruczków prawnych).

Ponadto pracownikom Amazona w USA wciąż nie przysługuje zwolnienie lekarskie, chyba że przedstawią wynik testu potwierdzający COVID-19 (wówczas mają prawo do dwutygodniowego L4). 

Z kolei Walmart z opóźnieniem wdrożył zalecenia epidemiczne. W tym czasie kilku pracowników zakaziło się i zmarło. Walmart nie gwarantuje zwolnienia lekarskiego, nie udostępnia też większości pracowników rękawiczek, płynów odkażających czy masek - zarzuca Robert Reich w "Guardianie", wytykając właścicielom tych koncernów, że ich gesty są tylko na pokaz.

(mim)

Reklama

Reklama

Reklama