Reklama

Reklama

Koronawirus. Niemiecki ekspert: Świadectwo szczepień musi stać się oficjalnym dokumentem

Świadectwo szczepień musi stać się oficjalnym, zabezpieczonym przed fałszowaniem i nadającym się do odczytu maszynowego dokumentem, podobnie jak dowód osobisty - stwierdził w rozmowie z niemieckim dziennikiem "Die Welt" Dieter Cassel, ekonomista zajmujący się zdrowiem. Jak dodał, jest przeciwny przymusowym szczepieniom.

Jak wyjaśnił Cassel, świadectwo szczepień dokumentuje, czy ktoś został zaszczepiony, kiedy i czym. - Dowód ten wiąże się z pewnym statystycznym prawdopodobieństwem, że osoba ta jest chroniona przed infekcją i nie może zarażać innych. To powinno wystarczyć jako powód, aby słusznie traktować tę osobę inaczej niż osobę niezaszczepioną, na przykład jeśli chodzi o mobilność osobistą podczas blokady lub podczas podróży za granicę - stwierdził Cassel.

- Przywilej, jaki daje świadectwo szczepień, jest czasami dyskredytowany i budzi strach jako przejaw społeczeństwa dwuklasowego. Jednak jest to nieuniknione, jeśli zaświadczenie o szczepieniach ma pomóc zwiększyć gotowość do szczepień - dodał.

Reklama

"Stanowczo odrzucam przymusowe szczepienia"

Cassel powiedział, że istnieje wiele środków, które można podjąć, aby zapewnić wysokie wskaźniki szczepień. - Możesz płacić ludziom za zaszczepienie. Możesz również wprowadzić obowiązkowe szczepienia. Możesz też wydać motywacyjne świadectwo szczepień, które jest legalnie wyposażone w taki sposób, że gwarantuje większą swobodę niż jego brak. Występuję jako ekonomista, a nie etyk czy prawnik. Jednak stanowczo odrzucam przymusowe szczepienia - stwierdził.

- Świadectwo szczepień musi stać się oficjalnym, zabezpieczonym przed fałszowaniem i nadającym się do odczytu maszynowego dokumentem, podobnie jak dowód osobisty - dodał.

"Kryterium wieku jest bardziej złożone, niż się wydaje"

Na pytanie dziennika, czy chce on dobrowolnych szczepień dla wszystkich grup, odpowiedział, że jego zdaniem obowiązkowe szczepienia personelu medycznego i pielęgniarskiego są pożądane i uzasadnione, ponieważ mogłoby to zapewnić opiekę zdrowotną podczas pandemii.

- Bezsporne jest, że u osób starszych istnieje stosunkowo wysokie ryzyko ciężkiego, a nawet śmiertelnego przebiegu choroby. Ale czy to uzasadnia szczepienie osób starszych wcześniej niż wszystkich innych ze względu na ich wiek? Mam co do tego uzasadnione wątpliwości - stwierdził Cassel.

- Ktoś ma 70, a inny 80 lat. 70-latek choruje na wiele chorób, dlatego należy dać pierwszeństwo szczepieniom. Z drugiej strony 80-latek jest bezpieczny i zdrowy jak na swój wiek, dlaczego miałby być chroniony przed wszystkimi innymi? Kryterium wieku jest bardziej złożone, niż się wydaje. Sam mam 81 lat, jestem mobilny i mieszkam w domu z ogrodem. Mogę w dużym stopniu zabezpieczyć się przed infekcją, na przykład dobrowolnie poddając się kwarantannie i zmniejszając w ten sposób ryzyko infekcji do zera. Sam wiek jest co najmniej wątpliwy jako punkt odniesienia dla priorytetowego szczepienia - ocenił ekspert.

Z Berlina Berenika Lemańczyk 

Chcesz wiedzieć więcej na temat pandemii koronawirusa? Sprawdź statystyki:

Polska na tle świata

Sytuacja w poszczególnych krajach

Wskaźniki w przeliczeniu na milion mieszkańców

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy