Reklama

Reklama

Koronawirus. Katowice: Pacjentka uciekła z przychodni w obawie przed izolacją

W piątek z przychodni w Katowicach uciekła pacjentka, która obawiała się izolacji z powodu koronawirusa - informuje "Dziennik Zachodni". O sprawie poinformowano policję.

21-letnia mieszkanka Katowic z objawami grypopodobnymi zgłosiła się do przychodni w piątek ok. godz. 13. W obawie przed izolacją związaną z koronawirusem, postanowiła jednak oddalić się bez wiedzy i zgody personelu medycznego. 

O incydencie powiadomiono policję, a ta rozpoczęła poszukiwania. 

"Na podstawie przeprowadzonego wywiadu lekarskiego zaszło podejrzenie, że 21-latka może zostać osadzona w izolatce" - mówi mł. asp. Agnieszka Żyłka z Komendy Miejskiej Policji w Katowicach. To prawdopodobnie wystraszyło Katowiczankę. 

Jak się później okazało, wróciła ona do miejsca zamieszkania, skąd skontaktowała się z sanepidem. 

Reklama

Jak informuje "Dziennik Zachodni", u 21-latki wykluczono wstępnie chorobę COVID-19, ale zalecono tzw. domową kwarantannę.

Włochy: 71-latek uciekł ze szpitala

Do podobnej sytuacji doszło we wtorek we Włoszech. 71-letni zakażony koronawirusem mężczyzna uciekł z izolatki w szpitalu w Como na północy Włoch i wrócił taksówką do domu w rejonie miasta Bergamo. Uciekinierowi postawiono zarzuty.

Mężczyzna, u którego stwierdzono obecność koronawirusa, został w ostatnich dniach przewieziony z okolic Bergamo do szpitala w Como, gdzie umieszczono go izolatce na oddziale chorób zakaźnych. Ponieważ czuł się dobrze, po porannym obchodzie spakował swoje rzeczy, wezwał taksówkę i uciekł. Pojechał do domu w miejscowości Casnigo.

Kiedy personel szpitalny zorientował się, że pacjent zniknął, zawiadomił karabinierów. Udali się oni do jego domu, gdzie go znaleźli.

Mężczyzna usłyszał zarzut nieprzestrzegania rozporządzenia wydanego przez władze.

Taksówkarz, który wiózł pasażera do domu, nie wiedząc o tym, że ma koronawirusa, poddał się kwarantannie i rozważa możliwość wystąpienia na drogę sądową przeciwko 71-latkowi.

Korea Płn.: Rozstrzelano mężczyznę, który złamał kwarantannę

W Korei Północnej rozstrzelano mężczyznę, który złamał warunki kwarantanny, mającej chronić przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa - poinformował z kolei 13 lutego na swojej stronie internetowej dziennik "Daily Mail", powołując się na południowokoreańską gazetę "Dzung-ang ilbo".

Według doniesień z Seulu mężczyzna, który z zawodu był przedstawicielem handlowym i wrócił do Korei Płn. z Chin, razem z kilkoma innymi osobami został poddany kwarantannie. Złamał jednak jej zasady i potajemnie poszedł do miejskiej łaźni. Tam został aresztowany i natychmiast rozstrzelany.

"Dzung-ang ilbo" pisze, że przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un w obawie przed koronawirusem zarządził w całym kraju drakońskie środki ostrożności. Wprowadził m.in. tajny dekret, nakazujący izolowanie każdego, kto był w Chinach lub miał kontakt z Chińczykami, a złamanie tych zasad karane ma być zgodnie z "twardymi wojskowymi regułami".

Pjongjang ogłosił także wydłużenie kwarantanny do 30 dni dla osób, podejrzanych o zakażenie koronawirusem, podczas gdy na całym świecie stosowany jest 14-dniowy okres izolacji i obserwacji. Prawie całkowicie zamknięto też granicę w Chinami, jednym z niewielu krajów, z którym Korea Płn. utrzymuje stosunki dyplomatyczne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy