Reklama

Reklama

Koronawirus. Fala krytyki wobec Trumpa. Prezydent USA tłumaczy

Świat obiegły słowa Donalda Trumpa, który sugerował, że w walce w koronawirusem może pomóc wstrzyknięcie do organizmu środka dezynfekującego. W piątek prezydent USA tłumaczył, że chciał jedynie sprawdzić reakcję dziennikarzy na kontrowersyjne słowa.

Dzień wcześniej na konferencji prasowej w Białym Domu Bill Bryan, który przewodzi działowi technologii i nauki w Departamencie Bezpieczeństwa Krajowego, poinformował, że według najnowszych ustaleń koronawirus żyje krócej na gorących i wilgotnych powierzchniach. Dodał, że wirus umiera najszybciej w "świetle słonecznym".

W efekcie Donald Trump zaczął się zastanawiać, czy można "wprowadzić światło do organizmu". Prezydent USA zasugerował także wstrzyknięcie środka dezynfekującego choremu na COVID-19.

"Znam środek do dezynfekcji, który może zabić koronawirusa w ciągu minuty. Jednej minuty. Czy istnieje jakiś sposób, żeby zrobić z tym coś w rodzaju zastrzyku? Sprawdzenie tego byłoby interesujące" - mówił Donald Trump.

Reklama

Eksperci: Ta metoda może zabić

Słowa amerykańskiego prezydenta spotkały się z krytyką nie tylko dziennikarzy, ale również polityków i lekarzy.

Na słowa amerykańskiej głowy państwa stanowczo zareagował też jeden z czołowych producentów środków dezynfekujących. Brytyjska firma Reckitt Benckiser (RBGLY), w portfolio której znajdują się między innymi popularne w Stanach Zjednoczonych środki Lysol i Dettol, oraz znane w Polsce Cillit, Finish i Vanish, ostrzegła w piątek, że spożywanie ich produktów jest niebezpieczne.

"Jako światowy lider w dziedzinie produktów zdrowia i higieny musimy jasno stwierdzić, że pod żadnym pozorem nasze produkty dezynfekujące nie mogą być podawane do organizmu ludzkiego (poprzez iniekcje, spożycie, ani żadną inną drogą)" - poinformowała firma w oświadczeniu cytowanym przez CNN.

"To jedna z najbardziej niebezpiecznych i idiotycznych sugestii odnośnie do tego, jak można leczyć koronawirusa" - skomentował wypowiedź amerykańskiego prezydenta Paul Hunter, cytowany przez Reutersa profesor medycyny. Dodał przy tym, że wstrzyknięcie środku dezynfekującego prawdopodobnie zabiłoby każdego, kto by tego próbował.  

Do wypowiedzi Trumpa odniósł się także Joe Biden, kandydat demokratów na prezydenta.

"Nie wierzę, że muszę to mówić, ale błagam nie pijcie wybielacza" - napisał na Twitterze.

Trump się tłumaczy

W piątek Trump skomentował swoją wypowiedź następującymi słowami: "Nie, nie, nie. Mówiłem o dezynfekcji rąk i słońcu. Pytałem o to, czy słońce może nam pomóc, czy nie" - odpowiedział prezydent.

Jak podaje "The Washington Post", Trump tłumaczył, że miał na myśli sarkazm, którym chciał jedynie sprawdzić reakcję dziennikarzy na kontrowersyjne słowa.

Prezydent USA tłumaczył, że jego radą było jedynie wcieranie środka dezynfekującego w dłonie.

W piątkowym oświadczeniu rzecznik prasowa Białego Domu Kayleigh McEnany nie potwierdziła, że słowa prezydenta były żartem czy sarkazmem, ale przekazała, że Trump wielokrotnie powtarzał, że leczenie koronawirusa Amerykanie powinni konsultować z lekarzami. 

"Media wyjęły słowa prezydenta z kontekstu i opatrzyły je negatywnymi nagłówkami" - dodała.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy