Reklama

Reklama

Koronawirus. Apel Polki przebywającej we Włoszech

"Piszecie, że macie bilety już wykupione i zaplanowaną wycieczkę w ciągu najbliższych miesięcy. Moja odpowiedź na teraz jest: odwołajcie. Siedzenie w domu to jedyna metoda na tego wirusa. Nie dajcie się mu rozprzestrzeniać" - pisze na Facebooku popularna autorka bloga "ItaLove Polka we Włoszech".

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła w środę pandemię nowego koronawirusa z Chin, alarmując o rosnących zakażeniach na świecie i niezdecydowanych działaniach rządów.

Koronawirus, który od grudnia 2019 roku rozprzestrzenił się już na ponad 110 krajów, zabił na świecie ponad 4,3 tys. osób. Zakażonych jest ponad 121,5 tys. ludzi. Największe ogniska epidemii znajdują się w Chinach, gdzie koronawirus pojawił się w pierwszej kolejności, a także we Włoszech, gdzie odnotowano ponad 10,5 tys. i tylko w środę liczba zgonów w wyniku zakażenia koronawirusem wzrosła z 631 do 827.

Reklama

Jednym z powodów, które mogły doprowadzić do gwałtownego wzrostu zgonów i zachorowań, mogło być nieprzestrzeganie kwarantanny przez mieszkańców Włoch. 

W środę, podobne środki bezpieczeństwa wprowadzono w Polsce. Minister zdrowia i premier apelowali do społeczeństwa o to, by w miarę możliwości pozostawać w domach. 

Apel Polki mieszkającej we Włoszech

O tym, żeby nie bagatelizować koronawirusa napisała na Facebooku mieszkająca we Włoszech Polka. 

"Jeszcze tydzień temu prawdopodobnie myślałam jak Ty: nie zarażę się, a jeśli to się stanie to przejdę wirusa łagodnie. (...) Dziś już wiem, że to było bardzo głupie i przede wszystkim egoistyczne podejście" - czytamy na profilu "ItaLove Polka we Włoszech".

Choć statystyki mówią o łagodnym przebiegu choroby wśród młodych ludzi, najbardziej narażone są osoby starsze oraz obciążone dodatkowymi chorobami.

Blogerka zaapelowała o rozwagę i przestrzeganie wprowadzonych zasad bezpieczeństwa. Opisuje problemy z brakiem miejsc we włoskich szpitalach.

"Ty możesz się zarazić i mimo , że będziesz miał 37 stopni (to przecież nie gorączka) i trochę kaszlu to nie zrobisz testu, bo będziesz myślał, że się przeziębiłeś. Pójdziesz do kina/sklepu/kawiarni. Spotkasz tam wiele osób, wśród nich może właśnie jakiś osłabiony organizm i przekażesz wirusa" - napisała.

"Pamiętajcie proszę, że, na przykład uczelnie zamykane są nie po to byście mieli wakacje, ale po to byście się nie spotykali. Nie umawiajcie się na pizzę zatem. Zostańcie w domu!" - zaapelowała, powołując się na przykład Włochów, którzy zlekceważyli zalecenia rządu i WHO.

"Piszę to z doświadczenia, bo u nas tak było. Zamknięto szkoły i uczelnie i nagle kawiarnie pękały w szwach. Uczymy się historii , po to by wyciągać wnioski i nie popełniać tych samych błędów. Wyciągnijcie zatem wnioski z tego co wydarzyło się we Włoszech" - można przeczytać na Facebooku "ItalLove...". 

Blogerka opisuje też, jak przestrzeganie kwarantanny pomogło np. w Codogno.

"Piszecie, że macie bilety już wykupione i zaplanowaną wycieczkę w ciągu najbliższych miesięcy. Moja odpowiedź na teraz jest: odwołajcie.Siedzenie w domu to jedyna metoda na tego wirusa. Nie dajcie się mu rozprzestrzeniać" - apeluje na Facebooku Polka mieszkająca we Włoszech.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy