Reklama

Reklama

Koronawirus: Amerykanie mają obawy ws. szczepionki

Uniwersytet Johnsa Hopkinsa (UJH) w Baltimore poinformował w poniedziałek (23 listopada) o 921 ofiarach śmiertelnych COVID-19 w ciągu ostatniej doby. Obecność koronawirusa zdiagnozowano u 142 732 kolejnych osób. Lekarze obawiają się, że ludzie mogą nie wrócić po drugą dawkę szczepionki z powodu potencjalnie nieprzyjemnych skutków ubocznych, jakie może wywołać pierwszy zastrzyk.

Placówka naukowa w Baltimore szacuje, że od wybuchu epidemii w USA zarejestrowano łącznie 12 404 986 przypadków zakażenia wirusem. Liczba ofiar śmiertelnych doszła do 257 616.

Reklama

Telewizja CNBC podała, że podczas poniedziałkowego wirtualnego spotkania Amerykańskich Centrów Kontroli Chorób (CDC) z lekarzami dr Sandra Fryhofer zaznaczyła, że zarówno szczepionki na koronawirusa Pfizer, jak i Moderna COVID-19 wymagają dwóch dawek. Martwiła się, czy jej pacjenci wrócą po drugą dawkę z powodu potencjalnie nieprzyjemnych skutków ubocznych, jakie wywołuje pierwszy zastrzyk.

Obie firmy przyznały, że ich szczepionki mogą wywoływać skutki uboczne, podobne do objawów związanych z łagodnym przebiegiem COVID-19, jak bóle mięśni, dreszcze i bóle głowy.

- Naprawdę musimy uświadomić pacjentom, że to nie będzie jak spacer po parku. (...) Będą czuć, że dostali szczepionkę. Prawdopodobnie nie będą się czuć wspaniale. Ale muszą wrócić po drugą dawkę - przekonywała Fryhofer, która jest m.in. członkiem różnych komisji doradczych CDC.

CNBC przypomina, że we wrześniu osoby, biorące udział w testach szczepionki przeciwko koronawirusowi firm Moderna i Pfizer, opowiadały o wysokiej gorączce, silnych bólach głowy i całego ciała, wyczerpaniu i innych objawach występujących po iniekcji.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski

Chcesz wiedzieć więcej na temat pandemii koronawirusa? Sprawdź statystyki:

Polska na tle świata

Sytuacja w poszczególnych krajach

Wskaźniki w przeliczeniu na milion mieszkańców

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama