Reklama

Reklama

Francuski lekarz: Faktyczna liczba zgonów jest dużo wyższa

Liczba osób we Francji, które zmarły z powodu koronawirusa, jest znacznie wyższa niż wynika to z oficjalnych danych - uważa prezes Federacji Szpitali Francji (FHF) dr Frederic Valletoux.

"Bilans zmarłych na COVID-19, który władze podają codziennie wieczorem na konferencji prasowej, opiera się na danych ze szpitali i nie obejmuje osób umierających w domu czy w domach spokojnej starości - powiedział prezes FHF w radiu France Info. - Gdybyśmy zsumowali wszystkie zgony, to liczby bezwzględne byłyby bez wątpienia znacznie wyższe".

Valletoux przyznał, że nie wiadomo, "jaka jest realna sytuacja w domach spokojnej starości". Według niego w samym regionie stołecznym Ile-de-France na COVID-19 mogło umrzeć od 100 do 150 pensjonariuszy takich placówek.

"W domach opieki sytuacja jest bardzo napięta" - podkreślił prezes FHF. Dodał, że rodziny odcięte od swoich bliskich zakazem odwiedzin z powodu kwarantanny nie wiedzą, co się dzieje z ich bliskimi.

Reklama

Stan tysięcy chorych bardzo ciężki

Tymczasem w szpitalach w regionie Ile-de-France przebywa już ponad 1000 zakażonych koronawirusem pacjentów w poważnym stanie - poinformował w środę dyrektor generalny szpitali publicznych w Paryżu (AP-HP) Martin Hirsch, wzywając ochotników do opieki nad chorymi.

Francuskie ministerstwo zdrowia i solidarności poinformowało we wtorek wieczorem, że w ciągu minionej doby liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa wzrosła o 240 - do 1100. Liczba pacjentów hospitalizowanych ze względu na COVID-19 wynosi 10 176, a stan 2 516 chorych jest bardzo ciężki i wymagają oni podtrzymywania funkcji życiowych.

 "Dwa miliony osób może już być zakażonych koronawirusem we Francji, a epidemia może dotknąć 15 mln francuskich obywateli" - oświadczył były dyrektor w resorcie zdrowia dr William Dab w stacji BFM TV w poniedziałek wieczorem.

Z Paryża Katarzyna Stańko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy