Reklama

Reklama

"Financial Times": Europa Środkowo-Wschodnia lepiej sobie radzi z koronawirusem

Szybko podjęte i zdecydowane działania władz państw Europy Środkowo-Wschodniej przyczyniły się do tego, że liczba zgonów z powodu koronawirusa jest tam mniejsza niż w pozostałych częściach kontynentu - napisał w czwartek (30 kwietnia) "Financial Times".

Jak wskazuje brytyjski dziennik, różnice są uderzające. Dotychczas Hiszpania odnotowała 517 zgonów na milion osób, Włochy - 453, Francja - 353, a Wielka Brytania - 325. Natomiast na Słowacji są to cztery zgony, w Polsce - 16, w Czechach - 21, a w Austrii - 65. Tylko we wtorek Hiszpania, Włochy i Wielka Brytania miały więcej ofiar śmiertelnych niż Czechy, Węgry czy Słowacja podczas całego kryzysu.

Szczęście, pierwsi zakażeni, inny model rodziny

"FT" podaje, że jednym z powodów względnego sukcesu krajów Europy Środkowo-Wschodniej jest... szczęście. We Włoszech i Wielkiej Brytanii pierwsze zakażenia wykryto w styczniu, zaś w Czechach, Polsce i na Słowacji dopiero w pierwszym tygodniu marca, co dało im cenny dodatkowy czas.

Reklama

Innym czynnikiem, przynajmniej w Austrii, mogło być to, kto został zakażony pierwszy - w przeciwieństwie do Włoch były to osoby młodsze i zdrowe - narciarze i biznesmeni. Ponadto struktura rodziny w Austrii jest inna niż we Włoszech czy w Chinach - tylko 5 proc. osób powyżej 30. roku życia mieszka z rodzicami.

Dobrze wykorzystany czas i "agresywne" kroki

Ale - jak ocenia "FT" - władze krajów Europy Środkowo-Wschodniej dobrze wykorzystały ten dodatkowy czas, który został im dany. Jak podkreśla dziennik, "nie prezentowały podejścia, że ich to nie dotknie i szybko podjęły zdecydowane działania". 

Słowacja, Polska i Czechy były jednymi z pierwszych krajów w UE, które zamknęły swoje granice, a wraz z Austrią szybko wprowadziły również inne daleko idące ograniczenia w życiu codziennym, od zamknięcia wszystkich sklepów z wyjątkiem tych, które nie są niezbędne, po ścisłe ograniczenie liczby zgromadzeń publicznych - wskazuje "FT".

W odróżnieniu od Wielkiej Brytanii czy Francji, które jeszcze w połowie marca pozwalały na nie, Austria już 10 marca zmniejszyła liczbę osób, które mogły zgromadzić się publicznie do 100, a Czechy dwa dni później, zaledwie tydzień po pierwszym przypadku, ogłosiły limit do 30. Następnie szybko zredukowano go do dwóch osób. Polska i Słowacja podjęły podobnie "agresywne" kroki - przypomina "FT".

Maseczki

Jak wskazuje dziennik, ważną rolę mogły również odegrać maseczki. Słowacja, Czechy i Austria szybko wprowadziły obowiązek ich noszenia poza domem, mimo że organizacje takie jak Światowa Organizacja Zdrowia tego nie rekomendowały. 

W połowie marca nowy premier Słowacji Igor Matovicz i minister zdrowia Marek Krajczi, pojawili się w telewizji i zostali poproszeni przez prezenterkę o założenie masek, aby dać przykład.

Naprawa gospodarki

Analitycy ostrzegają jednak, że sytuacja epidemiczna może zmienić się tak szybko, iż sukces, jaki kraje Europy Środkowej i Wschodniej odniosły w pierwszej fazie epidemii, nie jest gwarancją, że będą one równie skuteczne w prawdopodobnie jeszcze bardziej złożonym procesie oceny, jak i kiedy ponownie otwierać będą gospodarki - zastrzega "FT". 

Gazeta przywołuje słowa premiera Mateusza Morawieckiego, który ostrzegł, że być może będzie konieczne zrobienie znowu kroku wstecz.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy