Reklama

Reklama

​Fala zgonów w Nigerii. Władze zaprzeczają, że to COVID-19

W Nigerii, najludniejszym państwie Afryki, trwa epidemia koronawirusa. Oficjalnie potwierdzono 40 ofiar śmiertelnych. Nieoficjalnie może być ich znacznie więcej. W będącym epicentrum epidemii stanie Kano odnotowano falę zgonów. Lekarze podejrzewają COVID-19, władze jednak zaprzeczają - donosi "Guardian".

Władze stanu Kano w północno-zachodniej Nigerii wykluczają koronawirusa, jako powód ponad 150 zgonów, o jakich informowała w czwartek gazeta "The Daily Trust". Jako przyczynę podają malarię, zapalenie opon mózgowych, nadciśnienie i inne choroby."

Reklama

Stan Kano jest nigeryjskim epicentrum pandemii, jednak prawdziwa skala zachorowań jest trudna do oszacowania. Jedyne laboratorium wykonujące testy było przez niemal tydzień zamknięte. Ze względu na wystąpienie zachorowań w samej placówce, poddawano ją dezynfekcji - informuje "Guardian". W dobie zagrożenia ze strony koronawirusa Nigeria oficjalnie przyjęła strategię "testować, leczyć, wyśledzić, izolować". Niestety ogólny niedostatek, lub w wielu przypadkach wręcz całkowity brak sprzętu i wykwalifikowanego personelu, w działającym na skraju załamania systemie opieki zdrowotnej, całkowicie paraliżują te założenia.

Nie ma testów, nie ma potwierdzonych zakażeń

"Liczba przypadków zapalenia płuc rośnie, jednak nie są one rejestrowane jako COVID-19, ponieważ pacjentom nie wykonuje się testów. Powszechnym schematem, występującym coraz szerzej, jest to, że umierają przede wszystkim ludzie starsi. Do tych zgonów zaczęło dochodzić, gdy blokada już obowiązywała" - mówi cytowany przez "Guardiana" Ibrahim Musa, lekarz pracujący w jednym ze szpitali stano Kano. Personel medyczny podejrzewa, że nagły wzrost zachorowań na zapalenie płuc w ostatnich tygodniach związany jest właśnie z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2.

"W ciągu ostatniego tygodnia pojawiły się doniesienia o tajemniczych zgonach w naszym wspaniałym stanie Kano i jestem tutaj, aby zapewnić wszystkich, że dochodzenia już trwają. Nadal trwają sekcje zwłok, ale jak dotąd nic nie sugeruje, że są one powiązane z COVID-19" - oświadczył w poniedziałek cytowany przez Guardiana Abdullahi Umar Ganduje, gubernator stanu Kano.  

Pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w stanie Kano potwierdzono 11 kwietnia. Od tego czasu szpitale radykalnie ograniczyły swoje usługi, co miało przygotować miejsce dla ewentualnych ciężko chorych na COVID-19 w przeciążonych placówkach. Anulowane zostały między innymi wszystkie operacje i kuracje z wyjątkiem nagłych przypadków. Nad stanem zawisłą także groźba poważnych niedoborów żywności. Rząd uruchomił krajowe rezerwy zboża, jednak to wsparcie może nie wystarczyć.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy