Reklama

Reklama

Emmanuel Macron przestrzega: Nadchodzi epidemia Covid-19

Prezydent Francji odwiedził szpital Pitie-Salpetriere w Paryżu, gdzie zmarła pierwsza francuska ofiara koronawirusa. Emmanuel Macron przestrzegał przed nadchodzącą epidemią. Służby nadal poszukują osoby, od której zaraził się zmarły, czyli tak zwanego "pacjenta zero".

Przed wyjazdem do Neapolu na od dawna planowany włosko-francuski szczyt Macron niespodziewanie przybył rano do szpitala Pitie-Salpetriere, gdzie w nocy z wtorku na środę zmarł pacjent - pierwsza francuska ofiara koronawirusa, a druga osoba, która zmarła z powodu Covid-19 na terytorium Francji; pierwszą był chiński turysta.

Macron, któremu towarzyszył minister zdrowia Olivier Veran, spotkał się z personelem szpitala; decyzja o nieplanowanych odwiedzinach została podjęta późną nocą.

Emmanuel Macron ostrzega

Prezydent najpierw zapewnił, że nie ma powodu do paniki i Francja jest dobrze przygotowana do walki z koronawirusem. Dodał, że lekarze mogą liczyć na jego wsparcie, a on liczy na wsparcie lekarzy w walce z wirusem. Pod koniec spotkania Macron zauważył jednak, że "nadchodzi epidemia" koronawirusa. Zaznaczył, że jest "świadomy środków, które potrzebne są na służbę zdrowia".

Reklama

Lekarze w szpitalu Pitie-Salpetriere w emocjonalnych wystąpieniach podkreślali, że w sektorze publicznym we Francji trwa kryzys i oczekują od prezydenta zdecydowanych działań mających na celu poprawę sytuacji w służbie zdrowia. Zwracali również uwagę, że "wirus krąży wśród nich i że są zagrożeni zachorowaniem". Wskazywali, że we Francji może powtórzyć się scenariusz włoski. Lekarze ostrzegli prezydenta o możliwości wystąpienia epidemii. Według nich jeśli 10 mln ludzi zostanie zainfekowanych, będą trudności z leczeniem chorych.

We Włoszech na koronawirusa zmarło 12 osób.

Bardzo napięta atmosfera

W szpitalu Pitie-Salpetriere panuje bardzo napięta atmosfera. Od czwartku rano trwa konflikt między zarządem z związkowcami, którzy krytykują dyrekcję za blokadę informacyjną w kwestii zmarłego pacjenta oraz za złe warunki pracy w placówce.

Tymczasem we Francji trwają intensywne poszukiwania tzw. pacjenta zero, który zainfekował koronawirusem zmarłego Francuza. Dotychczasowe ustalenia potwierdzają, że 60-letni nauczyciel z departamentu Oise na północy kraju nie podróżował do stref zagrożonych epidemią.

Zmarły Francuz był początkowo hospitalizowany w Creil w departamencie Oise, a następnie przewieziono go do paryskiego szpitala. Od 12 lutego, na dwa dni przed feriami szkolnymi, nauczyciel poszedł na zwolnienie i od tego czasu nie był w pracy. Zajęcia w jego szkole zostaną wznowione w poniedziałek; obecnie trwa tam kwarantanna. Środki ostrożności podjęto również w szpitalu w Creil, gdzie czasowo zamknięto oddział intensywnej opieki medycznej, na którym przebywał chory.

52 proc. Francuzów: Kraj nie jest gotowy na epidemię

We Francji zanotowano do tej pory 18 przypadków zakażenia Covid-19. Dwie osoby zmarły, 12 zostało wyleczonych, a 4 pozostałe przebywają w szpitalach. Według dyrektorki ds. badań w Krajowym Instytucie Zdrowia i Badań Medycznych Vittorii Colizzy 6 na 10 przypadków Covid-19 nie jest wykrywanych, ponieważ pacjenci nie mają objawów lub nie udają się na konsultację. "Nie powinno nas to zbytnio zaskakiwać" - powiedziała Colizza w telewizji BFM. Dodała, że "wirus jest zaraźliwy, więc generuje wtórne przypadki. W związku z tym epidemia może rozprzestrzeniać się po cichu".

W opublikowanym w środę sondażu dla BFM TV 52 proc. Francuzów oceniło, że Francja nie jest gotowa stawić czoła wirusowi i wyraziło obawy o swoje zdrowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy