Reklama

Reklama

Debata wiceprezydencka w USA. Głównym tematem spór o COVID-19

Spór o pandemię koronawirusa zdominował debatę wiceprezydencką w Salt Lake City. Oddzieleni od siebie szybami ze sztucznego tworzywa republikanin Mike Pence oraz demokratka Kamala Harris dyskutowali w środę wieczorem (7 października) także o polityce zagranicznej. Po debacie na amerykańskim Twitterze furorę robi... mucha, która na ponad dwie minuty usiadła na głowie Pence'a.

90-minutowe telewizyjne starcie na uniwersytecie stanu Utah było znacznie spokojniejsze niż debata prezydencka między Donaldem Trumpem i Joe Bidenem z końca września. Mimo tego nie zabrakło w nim wzajemnych oskarżeń.

Spór o pandemię koronawirusa

Reklama

- Amerykanie byli świadkami największej porażki w historii prezydenckich administracji w tym kraju - stwierdziła na początku debaty Harris. Oskarżyła rząd Trumpa o niekompetencję i ukrywanie przed Amerykanami informacji o powadze epidemii.

Była prokurator generalny Kalifornii pytana o to, czy zaszczepi się na COVID-19, odpowiedziała, że uczyni tak, jeśli "powiedzą tak lekarze", ale nie, jak "powie tak Donald Trump".

Pence - stojący na czele zespołu Białego Domu koordynującego odpowiedź państwa na epidemię - bronił administracji, mówiąc że "od pierwszego dnia prezydent Trump na pierwszym miejscu stawiał zdrowie Amerykanów".

61-letni wiceprezydent krytykował Harris za odpowiedź na pytanie o szczepionkę. - Przestań uprawiać polityki na życiu ludzi - apelował, uznając za nie do zaakceptowania, że kandydatka demokratów "podważa zaufanie do szczepionki". Za epidemię obwiniał Chiny, które - jak uznał - powinny zostać za nią pociągnięte do odpowiedzialności.

W segmencie poświęconym ChRL Harris stwierdziła, że administracja Trumpa "przegrała wojnę handlową z Chinami". Spotkało się to z reakcją Pence'a, który uznał, że jako wiceprezydent Biden "nawet nie toczył tej wojny". - Przez ostatnie kilka dekad Joe Biden był cheerleaderem komunistycznych Chin - ocenił.

Dyskusja o polityce zagranicznej

W debacie wiceprezydenckiej - w przeciwieństwie do pierwszej prezydenckiej - rozmawiano o polityce zagranicznej. 

Kandydatka demokratów uznała, że Trump nie postawił się mocno Rosji w związku z ingerencją Kremla w wybory w USA cztery lata temu. Oskarżała go także, że większą wagę przywiązuje do słów rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, niż do doniesień amerykańskiego wywiadu. Krytykowała go za "łączenie unilateralizmu z izolacjonizmem".

- Pew Research, renomowana firma, wykonała badanie, z którego wynika, że przywódcy wszystkich naszych dawnych sojuszniczych państw bardziej szanują sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin niż Donalda Trumpa, prezydenta USA - powiedziała.

Pence za sukces polityki zagranicznej Trumpa uznał przeniesienie ambasady USA w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy. Podkreślił także, że Stanom Zjednoczonym udało się zdecydowanie zmniejszyć zasięg terytorialny Państwa Islamskiego (IS). Krytykował Bidena za to, że ten sprzeciwiał się decyzji Białego Domu wprowadzenia zakazu lotów z Chin na początku pandemii.

Za szybami pleksi

Kandydaci na wiceprezydenta USA spierali się oddzieleni ponad trzema metrami dystansu i dwiema szybami pleksi. Przed debatą wykonano im testy na koronawirusa - dały one wynik negatywny. Publiczność zgromadzona na sali uniwersytetu miała obowiązek noszenia maseczek.

Pence - jak odnotowuje portal CNN - przemawiał w sumie przez 36 minut i 27 sekund. Prawie dokładnie tyle samo czasu otrzymała na swoje wypowiedzi Harris - 36 minut i 24 sekundy. 

Była to jedyna telewizyjna debata kandydatów na wiceprezydenta USA w tej kampanii wyborczej. Pierwsza debata kandydatów do prezydentury - Trumpa i Bidena - odbyła się 29 września. Od tego czasu notowania ubiegającego się o reelekcję gospodarza Białego Domu spadają.

Rekordy popularności na Twitterze bije... mucha

Po debacie kandydatów na wiceprezydenta USA na amerykańskim Twitterze furorę robi... mucha, która na ponad dwie minuty usiadła na głowie kandydata republikanów Mike'a Pence'a.

Już w trakcie debaty na Twitterze powstało kilkanaście profili "muchy Mike'a Pence'a". Niektóre z nich mają po kilkadziesiąt tysięcy obserwujących. "New York Times" pisze, że owad "skradł show".

Mucha wylądowała na siwych włosach Pence'a, gdy ten mówił o służbach bezpieczeństwa i reformie policji. Jak wyliczają media, na wiceprezydenckiej głowie spędziła dokładnie dwie minuty i trzy sekundy. 

Na muchę szybko zagregował ubiegający się o Biały Dom demokrata Joe Biden, który na swoim profilu na Twitterze opublikował zdjęcie z packą na owady. Na stronie jego kampanii można kupić je w niebieskim kolorze demokratów za 10 dolarów.

Po debacie senator republikanów z Kentucky Rand Paul z przymrużeniem oka stwierdził, że za muchą stoi "deep state". To amerykańskie określenie na bliżej nieokreślony tajny układ grup powiązanych z politykami i służbami.

Za cztery lata mogą mieć ambicje prezydenckie

61-letni Pence, obecne wiceprezydent i były gubernator Indiany, uznawany jest za polityka bardziej stonowanego w swoich wypowiedziach niż Trump. W latach 90. pracował w radiu, a cztery lata temu brał udział w debacie wiceprezydenckiej. Cieszy się sporym poparciem wyborców ewangelickich.

Harris ma 55-lata i od 2017 r. jest senatorem Partii Republikańskiej. Wcześniej była prokuratorem generalnym Kalifornii. Urodziła się w rodzinie imigrantów z Jamajki i Indii. W tym roku bez sukcesu ubiegała się o prezydencką nominację demokratów. W prawyborach dała się poznać jako osoba energiczna i nie unikająca ostrych ataków słownych.

Debaty kandydatów rywalizujących o urząd wiceprezydenta nie ekscytują Amerykanów tak, jak te prezydenckie, ale i tak przyciągają miliony z nich przed ekrany telewizorów. W 2016 r. starcie Pence'a z demokratą Timem Kainem obejrzało 37 mln obywateli USA.

Media w Stanach Zjednoczonych spekulują, że Pence i Harris za cztery lata mogą mieć ambicje prezydenckie. Zauważają też, że z uwagi na wiek ubiegających się w tym roku o Biały Dom (Trump - 74 lata, Biden - 77 lat) rola wiceprezydenta w najbliższych latach może wzrosnąć.

W planach jeszcze dwie debaty

Przed wyborami 3 listopada w planach są jeszcze dwie debaty prezydenckie - 15 października w Miami na Florydzie oraz 29 w Nashville w Tennessee. 

Biden zadeklarował, że będzie rozmawiał na żywo ze swoim rywalem tylko wtedy, jeśli ten wyzdrowieje. Dziennik "Washington Post" spekulował w środę, że starcie kandydatów na wiceprezydenta może być więc ostatnią debatą w tej kampanii.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy