Reklama

Reklama

​Dania: Ciała norek "wychodzą" na powierzchnię

Zwłoki tysięcy martwych norek, które w Danii w obawie przed mutacją koronawirusa uśmiercono i zakopano w ziemi, wychodzą na powierzchnię - opisuje w czwartek (26 listopada) brytyjski dziennik "The Guardian". - To naturalny proces - tłumaczy rzecznik policji Thomas Kristensen.

- W miarę jak ciała ulegają rozkładowi, mogą powstawać gazy. To powoduje, że ciała trochę się rozszerzają. W efekcie, w najgorszym przypadku, norki są wypychane z ziemi - powiedział publicznej duńskiej stacji DR rzecznik policji Thomas Kristensen.

Policja w Zachodniej Jutlandii próbowała przeciwdziałać temu zjawisku, zrzucając dodatkową warstwę ziemi na metrowej głębokości dół, w którym na tamtejszym poligonie zakopano kilka tysięcy martwych norek.

"To naturalny proces"

- To naturalny proces. Niestety, jeden metr ziemi nie zawsze oznacza to samo - zależy to od tego, jaki to rodzaj gleby. Problem w tym, że piaszczysta gleba w Zachodniej Jutlandii jest zbyt lekka. Więc musieliśmy położyć więcej ziemi na wierzchu - wyjaśnia Kristensen.

Reklama

Dodatkowo, jak informują lokalne media, zwierzęta mogły być zakopane zbyt blisko jezior i podziemnych rezerw wody, co wywołało obawy przed ewentualnym skażeniem gruntu i zasobów wody pitnej. - Wygląda na to, że nikt tak naprawdę nie wie, jakie są tego konsekwencje. Muszę przyznać, że uważam to za niepokojące - powiedziała dziennikowi "Jyllands-Posten" Susan Munster z duńskiej agencji zajmującej się wodami publicznymi. Dodała, że przynajmniej dwóch miejscowych burmistrzów zażądało wykopania i spalenia norek.

Jak pisze "The Guardian", zdjęcia i nagrania wideo z wypychanymi na powierzchnię martwymi norkami krążą po mediach społecznościowych w Danii z komentarzami w stylu: "2020 - rok zmutowanych norek-zabójców" czy "uciekajcie - norki przyjdą po was".

Duńskie ministerstwo środowiska stwierdziło, że zjawisko to jest "tymczasowym problemem związanym z procesem rozkładu" i zapewniło, że "w celu uniknięcia potencjalnych problemów dla zwierząt i ludzi" obszar ten będzie monitorowany 24 godziny na dobę, aż do momentu postawienia ogrodzenia.

Kristensen powiedział, że ponieważ ciała są dezynfekowane i pokrywane wapnem przed zakopaniem, istnieje tylko niewielkie zagrożenie dla ludzi w związku z rozkładającymi się szczątkami, bo wirus jest przenoszony głównie przez żywe norki, gdy go wydychają w powietrze. Ale jak zastrzegł, jest możliwe, że "małe ilości bakterii mogą być nadal uwięzione w ich futrze". Dodał, że "zbliżanie się do martwych zwierząt nigdy nie jest zdrowe, więc oczywiście również teraz należy się trzymać od nich z daleka".

Zmutowany wirus w Danii

Dania, największy na świecie eksporter futer z norek, ogłosiła na początku listopada, że po odkryciu zmutowanej wersji wirusa, który mógłby zagrozić skuteczności przyszłych szczepionek, wybije ponad 15 milionów hodowanych w tym kraju norek. Dwa tygodnie później, w trakcie politycznego kryzysu wokół legalności tej decyzji, rząd doszedł do wniosku, że wobec braku kolejnych przypadków zmutowanej wersji, zagrożenie dla szczepionek "najprawdopodobniej zostało zażegnane". Jak wynika z najnowszych statystyk, duńscy hodowcy norek wybili do tej pory ponad 10 milionów sztuk tych zwierząt.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy