Reklama

Reklama

Czy remdesivir działa? Amerykańscy badacze mają jednoznaczną odpowiedź

​Grupa amerykańskich badaczy przeprowadziła testy skuteczności remdesiviru w terapii COVID-19. Wynika z nich, że czas zdrowienia zakażonych pacjentów, którym podawano specyfik, był krótszy o pięć dni w porównaniu do tych, którzy otrzymywali placebo. Odnotowano także wyraźną różnicę w kwestii wskaźnika śmiertelności.

"Przeprowadziliśmy podwójnie ślepą, randomizowaną, kontrolowaną z pomocą placebo próbę dożylnego podawania remdesiviru u dorosłych, którzy byli hospitalizowani z powodu COVID-19 i mieli objawy infekcji dolnych dróg oddechowych. Pacjenci zostali losowo przydzieleni do grupy otrzymującej remdesivir lub placebo przez maksymalnie 10 dni" - poinformowała grupa badaczy w raporcie dotyczącym wykorzystania remdesiviru w terapii COVID-19, opublikowanym na łamach prestiżowego czasopisma "The New England Journal of Medicine".

Reklama

Pacjenci biorący udział w badaniu klinicznym, w czasie swojej hospitalizacji, byli badani codziennie - od pierwszego do 29 dnia. Najważniejszym obserwowanym wskaźnikiem był czas od przyjęcia do wyzdrowienia. Moment wyzdrowienia w badaniu następował wtedy, gdy pacjent spełniał kategorie pierwszą, drugą, lub trzecią w ośmiostopniowej skali, gdzie jeden oznacza osobę, która nie jest już hospitalizowana i nie ma już żadnych ograniczeń ruchowych, a osiem śmierć z powodu COVID-19. 

Drugim najważniejszym wskaźnikiem był status kliniczny pacjenta w 15 dniu leczenia, oceniany według tej samej skali. Notowano także liczbę dni upływających od przyjęcia pacjenta do poprawy jego stanu, ilość dni do wypisu, liczbę dni spędzonych z nieinwazyjnym wspomaganiem oddychania, inwazyjnym wspomaganiem oddychania, czy liczbę dni, w których pacjent musiał być podłączony do maszyny prowadzącej ciągłe pozaustrojowe natlenianie krwi (ECMO).

Dwie grupy badanych

Lekarze przebadali 1114 potencjalnych uczestników badania, w którym ostatecznie udział wzięło 1062 pacjentów.  541 otrzymywało remdesivir, 521 dostawało placebo. 85 proc. uczestników badania miało ciężki przebieg COVID-19. W przypadku 52 pacjentów, którzy otrzymywali lek, przerwano terapię przed 10 dniem stosowania z powodu skutków ubocznych o różnym nasileniu, innych niż śmierć. 10 osób wycofało zgodę na udział w badaniu,

Okazuje się, że pacjenci, którym podawano remdesivir, znacznie szybciej wracali do zdrowia. Mediana czasu wyzdrowienia wynosiła średnio o pięć dni mniej niż w przypadku osób, które nie przyjmowały specyfiku. Podawanie remdesiviru skracało też czas hospitalizacji z 17 do 12 dni. Im ostrzejszy przebieg COVID-19, tym wyraźniejsze były skutki działania leku. Spośród uczestników badania 900 osób wymagało podania tlenu. 

Mniej czasu pod respiratorem

W grupie otrzymującej lek czas potrzebny na powrót do samodzielnego oddychania wynosił 13 dni. W grupie kontrolnej, która dostawała placebo, ten czas wynosił 21 dni. Nawet osoby, które trafiły do badania bardzo późno, czyli po ponad 10 dniach od wystąpienia objawów, nadal odczuwały pozytywny wpływ specyfiku. Co więcej, ryzyko śmierci z powodu COVID-19 u osób, które otrzymywały remdesivir, spadało o 30 proc. względem grupy kontrolnej otrzymującej placebo.

Remdesivir to jedyny lek zaakceptowany w Stanach Zjednoczonych, który można w nagłych wypadkach podawać ciężko chorym na COVID-19 pacjentom. Firma farmaceutyczna Gilead wyprodukowała go w celu leczenia wirusa Ebola w 2014 roku. Jego działanie opiera się na blokowaniu enzymu, który pozwala koronawirusowi na szybkie replikowanie się i rozprzestrzenianie w organizmie. Dzięki temu system immunologiczny pacjenta jest w stanie walczyć z infekcją, która nie jest tak gwałtowna. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje