Reklama

Reklama

COVID-19 zmienia samopoczucie Kanadyjczyków. Zaskakujące wyniki badań

Połowa Kanadyjczyków odnotowuje pogorszenie swego zdrowia psychicznego z powodu COVID-19, ale jedna trzecia odczuwa wdzięczność. Socjolodzy i psycholodzy przyjrzeli się stanowi zdrowia Kanadyjczyków i teoriom spiskowym, które towarzyszą epidemii koronawirusa.

50 proc. Kanadyjczyków deklaruje pogorszenie swego samopoczucia i zdrowia psychicznego, a 10 proc. twierdzi, że pogorszyło się ono "w znaczący sposób" z powodu epidemii SARS-CoV-2 - wynika z opublikowanego w poniedziałek badania przeprowadzonego przez Angus Reid Institute.

Reklama

Ten ceniony ośrodek badania opinii publicznej pokusił się też o dokładniejszy opis samopoczucia mieszkańców Kanady i doświadczanych przez nich uczuć. Z odpowiedzi udzielonych przez ankietowanych - spośród 12 zaproponowanych wariantów odpowiedzi należało wybrać trzy - wynika, że 44 proc. od kilku tygodni jest przygnębionych, 41 proc. doświadcza niepokoju, 16 proc. mówi o depresji, a 30 proc. - o znużeniu. 

Odczuwają szczęście 

Jednocześnie 19 proc. mówi o optymizmie, 6 proc. odczuwa szczęście, aż 34 proc. mówi, że czuje wdzięczność.

Jak zaznaczono w komentarzu opublikowanym na stronie Instytutu, wdzięczność jest uczuciem, jakiego Kanadyjczycy doświadczają, gdy "widzą działania służby zdrowia i przedstawicieli ministerstwa zdrowia, a także innych ludzi stojących na pierwszej linii walki z epidemią".

Kilka dni temu analogiczne wyniki badań przedstawił Uniwersytet Sherbrooke w Quebec: 25,5 proc. Kanadyjczyków cierpi na zaburzenia traumatyczne związane z epidemią, a 25,4 proc. ma problem z ogólnym poczuciem niepokoju. 

"Bardzo istotną rzeczą będzie dalsze monitorowanie psychologicznych konsekwencji epidemii w ciągu najbliższych tygodni i dostosowanie do nich form pomocy" - powiedziała cytowana w komunikacie prof. Mélissa Généreux, specjalizująca się w badaniach zdrowia publicznego i prewencji. Sondaż zostanie powtórzony za kilka tygodni. Będzie prowadzony w Kanadzie i w sześciu innych krajach.

Lęk a zaufanie do władzy

Badacze z Uniwersytetu Sherbooke zauważyli związek między poczuciem lęku a zaufaniem do władz.

"Połowa mieszkańców Quebecu ma wysokie zaufanie do władz (49,6 proc.), podczas gdy poza Quebekiem jest to 26,8 proc., co mogłoby tłumaczyć różnice w samopoczuciu między mieszkańcami tej prowincji a resztą Kanady" - napisano w podsumowaniu. Traumatycznego stresu związanego z epidemią oświadcza 18,8 proc. mieszkańców frankofońskiej prowincji, a 14,2 proc. mówi o ogólnym zaniepokojeniu. Poza prowincją Quebec o stresie mówi 27,5 proc., a o ogólnym zaniepokojeniu - 28,8 proc.

Przyjrzano się również odbiorowi informacji. "Przynajmniej jedna na dziesięć osób w Kanadzie odczytuje epidemię w kategoriach teorii spiskowych", a poglądy tego typu "tworzą zorganizowany system przekonań, naznaczony nieufnością wobec (ustaleń) nauki i władz" - wskazała prof. Marie-Eve Carignan, specjalizująca się w komunikacji kryzysowej. 

Uważają, że rząd ukrywa informacje

Wśród respondentów 38,4 proc. uważa, że rząd ukrywa przed społeczeństwem istotne informacje, 15 proc. obciąża odpowiedzialnością za kryzys przemysł farmaceutyczny, aż 21,3 proc. sądzi, że już istnieje lek na Covid-19. 15,7 proc. Kanadyjczyków poza Quebec i 7,8 proc. w Quebec uważa, że istnieje związek między technologią 5G a koronawirusem.

Media śledzą też konsekwencje wprowadzonych przez lokalne władze przepisów, pozwalających policji egzekwować przestrzeganie zakazów. Wraz z epidemią w Kanadzie obserwuje się wzrost liczby nadgorliwych sąsiadów donoszących na współmieszkańców.

Kanadyjczycy słyszą codziennie apele o mycie rąk i zachowywanie odległości, a politycy stale dziękują za przestrzeganie tych zasad, wskazując na ich wpływ na szybsze zakończenie epidemii. Eksperci cytowani przez media wskazują, że przesadna czujność szkodzi społecznemu zaufaniu, ale dodają, że sąsiedzkie działania służą przywracaniu poczucia sprawiedliwości. Prof. Kate White, psycholog z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej podkreśliła w wypowiedzi dla publicznego nadawcy CBC, że w czasach dużych zmian znacznie więcej osób niż zwykle "pilnuje", by wszyscy stosowali się do nowych norm. "To daje pewne poczucie kontroli nad sytuacją, nad którą w istocie nie ma się kontroli" - oceniła White.

z Toronto Anna Lach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne