Reklama

Reklama

COVID-19. Dawka przypominająca dla dzieci? Amerykanie zalecają

Zespół doradców naukowych Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) zalecił stosowanie w USA szczepionki przypominającej firmy Pfizer przeciwko koronawirusowi dla dzieci w wieku od 12 do 17 lat. Uzasadnił to rosnącą falą infekcji wśród nastolatków i młodych dorosłych.

Wraz z szybkim rozprzestrzenianiem wysoce zakaźnej odmiany COVID-19, Omikron, urzędnicy ds. zdrowia publicznego uznali dodatkowe dawki szczepionki za pierwszą linię obrony. Jeśli, jak się oczekuje, zalecenia komisji zatwierdzi dyrektor CDC dr Rochelle Walensky, dzieci od 12 do 15 lat mogą zacząć otrzymywać dawki przypominające natychmiast.

Młodzież w wieku 16 lat i starsza była już dopuszczona do otrzymywania zastrzyków przypominających, ale w środę decyzja panelu CDS wzmocniła to zalecenie. Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zezwoliła na szczepionki przypominające Pfizer dla młodzieży i skróciła zalecany odstęp czasowy między szczepieniem początkowym a dawką przypominającą. Dzieci o obniżonej odporności w wieku od 5 do 11 lat, powinny ją otrzymać po upływie 28 dni od drugiego zastrzyku.

Reklama

Skutki uboczne szczepionki a skutki choroby

"Badania sugerują, że skutki uboczne szczepionki są u dzieci minimalne, choć istnieją obawy, że po szczepieniu może dojść do rzadko zdarzającego się zapalenia mięśnia sercowego, które występuje częściej u młodych mężczyzn" - podał New York Times".

Podczas gdy zespół doradczy skupiał się w swej debacie na ewentualnym ryzyku i skutkach ubocznych szczepionki, profesor Camille Kotton z Harvard Medical School, która specjalizuje się w transplantologii i pacjentach z obniżoną odpornością, powiedziała, że należy skoncentrować się na samej chorobie. Wpływa ona bowiem niszczycielsko na wrażliwych i mających obniżoną odporność pacjentów.

"To straszne. Wysoce zakaźna natura Omikronu jest taka, że pacjenci, którzy byli niezwykle ostrożni przez ostatnie dwa lata, zarażali się z okropnymi konsekwencjami" - zauważyła profesor Harvardu.

Kilku członków zespołu wyraziło rosnące zaniepokojenie, że tylko mniejszość młodszych dzieci jest szczepiona. Naciskali, aby zwiększyć ich odsetek oraz przestrzegać innych środków ostrożności, jak noszenie maseczek.

"Nie możemy zrzucać całego ciężaru na ludzi, którzy chcą się szczepić. Kiedy tylko połowa nastolatków jest zaszczepiona, zwiększa to obciążenie (służby zdrowia)" - przytacza "New York Times" wypowiedź członkini komisji Lynn Bahty, pielęgniarki stanowego Departamentu Zdrowia w Minnesocie.

Zgodnie z szacunkami CDC, w Ameryce ponad 70 proc. osób w wieku 12 i starszych jest w pełni zaszczepionych. Wciąż nie kwalifikują się do tego dzieci poniżej 5 roku życia.

Reklama

Reklama

Reklama