Reklama

Reklama

Ciężarówki utknęły w Dover. Polska ambasada pomaga kierowcom

Polska ambasada i konsulaty w Wielkiej Brytanii udzielają pomocy kierowcom czekającym na wjazd do Francji. Rozładowanie korków potrwa kilka dni.

- Jesteśmy w stałym kontakcie z władzami brytyjskimi. Właśnie rozmawiałem z wiceminister Rachel MacLean, która bezpośrednio się zajmuje tym kryzysem związanym z blokadą granic. Jesteśmy też w kontakcie z władzami hrabstwa Kent. Władze brytyjskie starają się dostarczać jedzenie, wodę, czasem koce. Jesteśmy też w kontakcie z władzami polskimi, które zarówno na forum europejskim, jak i w kontaktach z Francją starały się znaleźć rozwiązanie - mówił we wtorek wieczorem ambasador RP w Londynie Arkady Rzegocki.

Reklama

Dodał, że ambasada i konsulaty starają się też wspierać organizacje polonijne, które pomagają kierowcom, choć z racji tego, że Kent znajduje się na obszarze najwyższych restrykcji epidemicznych, możliwości działania tych organizacji są ograniczone.

Apel ambasadora do kierowców

Według zapowiedzi brytyjskiego rządu w środę rano miało się rozpocząć badanie kierowców na obecność koronawirusa. Uzyskanie negatywnego wyniku testu jest warunkiem wjazdu do Francji.

Ambasador podkreślił, że ważne jest, by kierowcy słuchali poleceń brytyjskiej policji i nie próbowali stawać jak najbliżej wjazdu do portu, bo i tak najpierw będą wjeżdżać ci, którzy mają zrobiony test. Podkreślił też, że w rozmowie z MacLean poruszył kwestię zapewnienia opieki tym kierowcom, u których test wykaże obecność wirusa i w związku z tym będą musieli się poddać izolacji przez 10 dni. 

- Jej zdaniem będzie to bardzo niewielki procent, bo kierowcy raczej nie są osobami, które spotykają się z dużymi grupami ludźmi - powiedział Rzegocki.

Jak podawały we wtorek wieczorem brytyjskie władze, na wjazd do Francji czekało prawie 3000 ciężarówek, z czego ponad 600 na autostradzie M20 prowadzącej do Dover, a około 2150 na nieużywanym lotnisku Manston na wschodzie hrabstwa Kent.

Sytuacja jest dynamiczna

Mateusz Stąsiek, konsul RP w Londynie, który w późnym wieczorem wrócił z Manston, powiedział, że sytuacja zmienia się bardzo szybko i trudno dokładnie określić, ilu Polaków jest wśród kierowców czekających na wyjazd z Wielkiej Brytanii. 

- Dostajemy dużo telefonów, zwłaszcza od żon kierowców, bo wiadomo, że przez zamknięcie granicy jest kwestia powrotów do domu na święta. Jeśli chodzi o dostępność wody czy jedzenia, to sygnały od kierowców są mieszane, część mówi, że są zabezpieczeni na kilka dni, ale część - że są z tym problemy - powiedział konsul. 

Jak dodał, wprawdzie policja zapewnia, że będzie dostarczać jedzenie i wodę, ale również pracownicy konsulatów dowożą kierowcom niezbędne produkty, w tym podarowane przez polskie piekarnie.

Nowa odmiana koronawirusa na Wyspach

W związku z nową odmianą koronawirusa, która rozprzestrzenia się w Anglii, w niedzielę Francja zamknęła granicę dla przyjazdów z Wielkiej Brytanii na 48 godzin, przy czym nie dotyczyło to tylko ruchu pasażerskiego, ale też transportu towarów. 

Skutkiem tego było powstanie ogromnych korków przy dojeździe do Dover, gdzie znajduje się port promowy oraz wjazd do tunelu pod kanałem La Manche.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama