Reklama

Reklama

Chiny mają nowy problem. Ptasia grypa też zaatakowała

Już nie tylko z koronawirusem, ale również z ptasią grypą muszą mierzyć się chińskie władze. Duży problem jest w dwóch prowincjach w pobliżu Hubei - informuje "Daily Mail".

Przypadków jest coraz więcej. Wirus H5N6 zabił już prawie 2000 ptactwa w Syczuanie. Lokalne władze poinformowały, że konieczne było pozbycie się kolejnych 2200 ptaków.

Ponad dwa razy więcej, około 4500 kurczaków padło z powodu innej odmiany wirusa - H5N1. Doszło do tego jeszcze na początku lutego w prowincji Hunan, która sąsiaduje z Hubei. Przy okazji władze podały, że trzeba było z tego powodu wybić niemal 18 tysięcy innych kurczaków, aby zatrzymać chorobę.

Cztery przypadki ptasiej grypy zostały też odnotowane jeszcze w styczniu w Xinjiang w zachodnich Chinach.

Reklama

Informacje o tym wszystkim pojawiają się w momencie, gdy niemal cała uwaga służb sanitarnych w Chinach jest skoncentrowana na walce z niespotykanie groźnym i rozpowszechniającym się na całym świecie koronawirusem, który spowodował już śmierć co najmniej 910 osób (dwa przypadki poza Chinami).

Ptasia grypa, z którą teraz walczą w Chinach jest określana jako niezwykle niebezpieczna. Także dlatego, że istnieje wiele różnych odmian tego wirusa, łącznie z ryzykiem przenoszenia go na ludzi. Chociaż, jak podkreślają władze sanitarne, zarażenie nie następuje tak łatwo i znacznie trudniej przenosić tę chorobę z człowieka na człowieka.

W poniedziałek władze w gminie Bretzfeld w powiecie Hohenlohekreis na północnym wschodzie niemieckiej Badenii-Wirtembergii poinformowały również, że hodowla drobiu licząca około 30 sztuk musiała zostać zlikwidowana z powodu ptasiej grypy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje