Reklama

Reklama

AstraZeneca a zakrzepy. Co ustalili niemieccy badacze?

Naukowcy z Greifswaldu wykazali związek pomiędzy przypadkami zakrzepicy zatok żylnych mózgu a szczepieniem preparatem AstraZeneca - informuje Deutsche Welle. Europejska Agencja Leków podkreśla natomiast, że częstotliwość zdarzeń zakrzepowo-zatorowych wśród zaszczepionych była niższa niż w populacji ogólnej.

O ustaleniach naukowców z Medycyny Uniwersyteckiej w Greifswaldzie (UMG) poinformowała w piątek niemiecka stacja NDR. Wykazali oni, że istnieje związek pomiędzy występowaniem rzadkiej zakrzepicy zatok żylnych mózgu a przyjęciem szczepionki przeciwko COVID-19 AstraZeneca.

We współpracy z niemieckim Instytutem im. Paula Ehrlicha i badaczami austriackimi przebadali oni próbki krwi sześciorga osób, u których wystąpiła zakrzepica zatok żylnych mózgu po szczepieniu. I stwierdzili, że najwyraźniej szczepionka AstraZeneca w pojedynczych przypadkach uruchamia mechanizm obronny organizmu. Wytworzone przeciwciała aktywują płytki krwi - co w normalnej sytuacji ma miejsce, gdy się zranimy, a krew krzepnie, by zamknąć ranę.

Reklama

Reakcja obronna organizmu

Według kierownika UMG Andreasa Greinachera mechanizm ten u pojedynczych zaszczepionych osób prowadzi do powstania zakrzepów krwi w mózgu, które utrudniają przepływ krwi. Chodzić ma zatem o reakcję autoimmunologiczną.

Jak podaje tygodnik "Der Spiegel" w internetowym wydaniu, problemy te przypominają - według Greinachera - znane już od dłuższego czasu komplikacje zaobserwowane po podaniu innego środka, heparyny. Może wystąpić wówczas małopłytkowość indukowana heparyną (w skrócie HIT - heparin induced thrombocytopenia), w której również aktywowane są płytki krwi, co prowadzi do tworzenia się zakrzepów. W obu przypadkach powikłania występują od pięciu do 14 dni po podaniu preparatu.

Sygnałem ostrzegawczym nie są objawy grypopodobne dzień po szczepieniu. Ale ból w nodze albo silne bóle głowy około pięciu dni po przyjęciu szczepionki powinien skłonić do wizyty u lekarza.

Leczenie jest możliwe

To, co początkowo brzmi jak hiobowa wiadomość na temat szczepionki AstraZeneca, jest jednak, zdaniem naukowców, dobrą wiadomością. Skoro udało się tak dokładnie rozpoznać ten mechanizm, droga do zaproponowania terapii nie jest już daleka. - Ponieważ wyniki zostały bardzo szeroko przekazane szpitalom, można dalej szczepić AstraZenecą. Osoby, u których wystąpi zakrzepica, mogą bezpośrednio zostać poddane leczeniu - poinformowano w komunikacie prasowym.

Naukowcy podkreślają jednocześnie, że środek stosowany w leczeniu zakrzepicy nie może być podawany profilaktycznie, czyli przed szczepieniem i zanim wystąpią ewentualne objawy choroby.

Szczepienia idą dalej

Na początku tygodnia wiele krajów, w tym Niemcy zawiesiły szczepienia preparatem AstraZeneca po wystąpieniu nielicznych przypadków rzadkiej ciężkiej zakrzepicy zatok żylnych mózgu w krótkim odstępie czasu od podania tej szczepionki. W Niemczech zgłoszono dotychczas 13 przypadków na 1,6 miliona podanych dawek. Częściej te działania niepożądane występowały u kobiet. 

Europejska Agencja ds. Leków (EMA) przeanalizowała dane na ten temat i w czwartek ogłosiła, że dalej zaleca podawanie tej szczepionki, która - jak stwierdzono - jest bezpieczna i skuteczna, a korzyści na pewno przewyższają wszelkie możliwe ryzyko. Jednocześnie EMA zaleciła krajom wzmocniony monitoring wszystkich skutków ubocznych. Zasugerowano jedynie większą ostrożność u kobiet poniżej 55 lat. Od piątku wznawiane są szczepienia AstraZeneką, także w Niemczech.

Jak zauważa NDR, zespół naukowców z Greifswaldu ma już na swoim koncie jeden sukces badawczy z czasu epidemii EHEC w 2011 roku. Opracował on wówczas terapię, która pomogła powstrzymać epidemię w północnych Niemczech.

Redakcja Polska Deutsche Welle 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje