Reklama

Reklama

Abp Pezzi: Ignorowanie ryzyka zakażenia narusza piąte przykazanie

Osoby, które ignorują ryzyko zakażenia innych, nie tylko wykazują się nieodpowiedzialnością, ale naruszają przykazanie "nie zabijaj" - powiedział metropolita Archidiecezji Matki Bożej w Moskwie abp Paolo Pezzi w wywiadzie dla rosyjskiej agencji RIA Nowosti.

"Jeśli (nawet) z jakichś powodów jestem gotów ignorować osobiste ryzyko zakażenia, to nie mam prawa ignorować ryzyka społecznego, możliwych negatywnych następstw dla innych ludzi. To nie jest zwykła nieodpowiedzialność, a naruszenie piątego przykazania Dekalogu, +nie zabijaj+" - powiedział abp Pezzi w opublikowanej w sobotę rozmowie.

Podkreślił, że wiara i duchowość "przejawiają się najlepiej nie w wielkich czynach, a w sprawach prostych i konkretnych".

"Jeśli w celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się choroby ograniczam sferę swoich kontaktów, nawet ryzykując utratę pracy - to nie jest to po prostu działanie +medyczne+, a konkretne przestrzeganie przykazania miłości bliźniego" - zauważył.

Reklama

Arcybiskup Pezzi powiedział, że koronawirus "nie jest przekleństwem i karą Bożą", natomiast "poprzez te bolesne okoliczności Bóg pokazuje człowiekowi, że ten nie tylko nie jest wszechmocny, ale przeciwnie - jest istotą kruchą".

Ludzkość "mimo wszystkich swoich osiągnięć nie może rozwiązać problemu cierpienia, śmierci i zła" - powiedział hierarcha.

Metropolita moskiewskiej archidiecezji przyznał, że wprowadzone w niej w związku z epidemią ograniczenia życia religijnego są "bardzo istotne". W Moskwie i Petersburgu, gdzie "obiektywnie praktycznie niemożliwe jest ograniczenie liczby ludzi na mszy", zdecydowano się na wstrzymanie nabożeństw publicznych.

"Głównym celem tych działań jest ochrona wiernych, członków ich rodzin i innych osób przed niebezpieczną infekcją" - wyjaśnił abp Pezzi.

Zauważył, że pandemia przypadła na okres Wielkiego Postu, gdy wierni starają się częściej uczestniczyć w nabożeństwach. Teraz jednak okazało się, że możliwość ta jest ograniczona. "W tych niełatwych okolicznościach mamy za zadanie uświadomić sobie, że oczekuje się od nas nie spełnienia określonych rytuałów, a duchowego pokłonienia się Bogu, że moja modlitwa - tak skromna w porównaniu z uroczystą mszą w świątyni - może towarzyszyć innym ludziom: tym, którzy są obok mnie, i tym, którzy są daleko" - dodał.

"Wspólne nieszczęście, które na nas spadło, bardzo jasno daje do zrozumienia, że rodzina ludzka jest jedna, nie bacząc na liczne sztuczne bariery, które budujemy, by oddzielić się od naszych braci" - powiedział abp Pezzi.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama