Reklama

Reklama

​Kolejny Konkurs Chopinowski za pasem. Co przyniesie?

Jesienią przyszłego roku odbędzie się osiemnasta już edycja Konkursu Chopinowskiego. Dotychczas wśród zwycięzców znalazło się czterech Polaków. Choć zmagania młodych muzyków obserwuje trochę skromniejsza widownia niż mistrzostwa świata w piłce nożnej, to jednak towarzyszą im nie mniejsze emocje.

Konkurs jest ukoronowaniem wieloletniej pracy młodych pianistów. W szranki stają mistrzowie klawiatury z całego świata. Wydarzenie cieszy się ogromnym uznaniem środowiska muzycznego. Na laureatów czekają występy na największych salach koncertowych na całym świecie i nagrania w najbardziej prestiżowych wytwórniach płytowych. To drzwi do wielkiej międzynarodowej kariery.

Reklama

Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina odbywa się co pięć lat, począwszy od 1927 roku. Historię zmagań przerwała jedynie II wojna światowa. W związku z wojenną zawieruchą konkurs zniknął z kalendarza na dwanaście lat - ostatnia przedwojenna edycja odbyła się w 1937 roku, a kolejna dopiero w 1949 roku. Wyjątkiem była jeszcze jedna edycja, z 1955 roku, która odbyła się po sześcioletniej przerwie ze względu na odbudowę po wojnie warszawskiej filharmonii.

Przesłuchania konkursowe od 1970 roku odbywają się w październiku. Organizowane są też przy okazji wydarzenia towarzyszące w różnych miejscach w Warszawie.

Ratować spuściznę

Konkurs Chopinowski to jeden z niewielu konkursów monograficznych - na wszystkich etapach wykonywane są utwory wyłącznie jednego kompozytora, Fryderyka Chopina. Pomysłodawcą i organizatorem konkursu był prof. Jerzy Żurawlew. W zamyśle konkurs miał podtrzymać popularność muzyki kompozytora, po I wojnie światowej grano ją bowiem coraz rzadziej. Doszło do tego, że kompozycje wielkiego pianisty zaczęły znikać z programów nauczania szkół muzycznych.

Ale miał on też być odpowiedzią na pytanie, jak interpretować muzykę Chopina. Ówcześni wykonawcy, wśród których byli również uczniowie kompozytora, "upiększali" utwory, zacierając tym samym ich pierwotną stylistykę. Jak zauważał krytyk muzyczny Jerzy Waldorff, stosowali "arpedżiowanie akordów",  "rozhisteryzowane rubato", nadużywali pedału, zniekształcając chopinowskie nokturny, a polonezy odgrywali ze zbyt dużą siłą.

Cel przedsięwzięcia był szczytny, mimo to Żurawlew miał problemy z pozyskaniem środków na organizację konkursu. Starał się o wsparcie od 1925 roku. "Spotkałem się z absolutnym niezrozumieniem, obojętnością, a nawet niechęcią. Opinia muzyków była jednomyślna: Chopin jest tak wielki, że sam się obroni. W Ministerstwie oznajmiono, że nie ma na to środków (...), a w ogóle pomysł jest nierealny do wykonania" - wspominał Żurawlew.

Sukces profesora

Ostatecznie jednak udało się. Patronat nad konkursem objął prezydent RP Ignacy Mościcki. 23 stycznia 1927 o godzinie 11.00, w sali Filharmonii Warszawskiej rozpoczęła się ceremonia inauguracji I Konkursu Chopinowskiego, podczas której orkiestra pod batutą Emila Młynarskiego odegrała Poloneza op. 53 Fryderyka Chopina. Następnie po kilku przemówieniach rozpoczęły się przesłuchania konkursowe, do których przystąpiło 26 pianistów z ośmiu krajów. O kolejności zdecydowało losowanie. Uczestnicy pierwszych zmagań konkursowych zostali zakwaterowani w prywatnych domach, których gospodarze zgodzili się przyjąć pod swój dach młodych pianistów. Tam nocowali i ćwiczyli.  

Z każdą kolejną edycją ranga i skala przedsięwzięcia rosła. Już w następnej odsłonie, w 1932 roku, zgłosiło się do konkursu 200 kandydatów, z czego do występu w I etapie dopuszczono 93 pianistów z 18 krajów, również spoza Europy (z Brazylii i Stanów Zjednoczonych). Konkurs był w coraz większym  stopniu wydarzeniem międzynarodowym. W 1955 roku przygotowywano plakaty konkursowe aż w ośmiu wersjach językowych. Rosły też oczekiwania względem młodych adeptów sztuki pianistycznej, którzy musieli zmagać się z coraz trudniejszym programem.

W trakcie dotychczasowych siedemnastu edycji Polacy zostali zwycięzcami czterokrotnie - Halina Czerny-Stefańska (ax aequo z Bellą Dawidowicz z ZSRR) w 1949 roku, Adam Harasiewicz w 1955 roku, Krystian Zimerman w 1975 roku i Rafał Blechacz w 2005 roku.

Gra na punkty

Kandydatów ocenia jury, które tworzą artyści i pedagodzy powoływani przez dyrektora konkursu. Poza wybitnymi pianistami w komisji zasiadali także dyrygenci, krytycy, kompozytorzy czy muzykolodzy. W każdej z dotychczasowych edycji przewodniczącym jury był Polak.

Jurorzy wybierają finalistów. Otrzymują oni nagrody główne i tytuły laureatów. Miejsca mogą być dzielone, mogą być też nieobsadzone. Dotychczas dwukrotnie zdarzyło się, że nie wyłoniono zwycięzcy - w 1990 i w 1995 roku.

Co oceniają eksperci? Opanowanie instrumentu, przy czym chodzi tu nie tylko o sprawność techniczną, ale też o jakość dźwięku, szlachetność brzmienia, umiejętność posługiwania się środkami muzycznego przekazu. Niezwykle ważne są też emocje, interpretacja utworu, spójna wizja wykonawcy. Innym istotnym elementem poddawanym ocenie jest styl, zrozumienie formy kompozycji, a także umiejętne wyeksponowanie polskich akcentów, tak charakterystycznych dla Chopina.    

Prof. Jerzy Żurawlew dokonał rzeczy niezwykłej - udało mu się stworzyć konkurs, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych tego typu wydarzeń na świecie. Nie ma chyba pianisty, który o nim by nie słyszał. To stały punkt na mapie wydarzeń muzycznych z całego świata.

Przez te wszystkie lata rozrosła się też konkursowa publiczność. Bilety rozchodzą się w ciągu pierwszych godzin od rozpoczęcia sprzedaży. Koncerty odbywają się przy pełnej sali. Mnóstwo osób śledzi zmagania konkursowe sprzed ekranu telewizyjnego czy komputerowego. To wielkie święto polskiej muzyki, które nie pozostawia obojętnym nikogo, kto ceni twórczość Chopina. Co nam przyniesie przyszłoroczna odsłona konkursu - przekonamy się już wkrótce. 

Mecenasem XVIII edycji Konkursu Chopinowskiego jest PKN Orlen.

Monika Borkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje