Reklama

Reklama

​Seremet: Nad Amber Gold nie był roztoczony parasol ochronny

- Nad Amber Gold nie był roztoczony parasol ochronny; moja wiedza nie uzasadnia tezy, że ktoś stał za Marcinem P. i Amber Gold - mówił dziennikarzom b. prokurator generalny Andrzej Seremet po zakończeniu czwartkowego przesłuchania przez komisję śledczą.

W czwartek sejmowa komisja śledcza przez około 5 godzin przesłuchiwała byłego szefa PG. Po zakończeniu przesłuchania Seremet powiedział dziennikarzom, że z jego zeznań wynikało, to co już od dawna było wiadome, czyli, że "istotne błędy w procedowaniu związanym z aferą Amber Gold zostały popełnione w prokuraturze". "Być może dzisiaj okazało się, że w trochę szerszym wymiarze, niż do tej pory byliśmy przekonani" - zaznaczył.

Reklama

W jego ocenie przesłuchanie obaliło też teorię komisji, że "szereg zaniechań w prokuraturze i innych organach, które złożyły się na bezkarność szefostwa Amber Gold, układają się w jakąś całość, która może uzasadnić wniosek, że ktoś roztaczał nad tą działalnością parasol ochronny". "Albo, że był to jakiś spisek osób z organów państwowych, które miały związek z Marcinem P. Te oczekiwania nie zostały spełnione" - ocenił.

Jak mówił, Marcina P., szefa Amber Gold, chroniło mnóstwo przypadków i trudno przeciętnemu odbiorcy uwierzyć, że ktoś za tym nie stał. "Moja wiedza nie uzasadnia jednak takiego wniosku absolutnie" - zapewnił.

Seremet odniósł się też do kwestii tego, iż nikt z prokuratorów pracujących przy sprawie Amber Gold nie poniósł odpowiedzialności. W 2012 r. złożył on wniosek o dymisję ówczesnej szefowej Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz prok. Marzanny Majstrowicz (została odwołana w drugiej połowie września 2012 r.) oraz wnioski o "dyscyplinarki" dla śledczych opieszale prowadzących i nadzorujących to postępowanie. Ostatecznie jednak w sprawach dyscyplinarnych nikogo z prokuratorów nie ukarano.

"Zwracałem uwagę (podczas obrad komisji - PAP), że szefowa jednostki straciła funkcję, i że pręgierz społeczny, publiczny, z którym ci prokuratorzy obecnie się spotykają i pewnie przez długi czas spotykać się będą, jest to kara czasami surowsza niż kara dyscyplinarna, którą by ponieśli" - stwierdził.

"Tym niemniej stało się źle, że pewne błędy prokuratury związane z postępowaniem dyscyplinarnym przeniosły się (...) na wyniki tych postępowań" - przyznał. "Wydaje mi się, że możliwości były tu szersze, ale pewne błędy zostały popełnione" - dodał.

Jak mówił, w przypadku sprawy Amber Gold widać wyraźnie, że błędy popełniła prokuratura. "Czuję też jakiś zakres odpowiedzialności i jej nie unikam" - powiedział.

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold - firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce i kusiła klientów wysokim oprocentowaniem inwestycji -  ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Jesienią 2012 r. śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia ws. Amber Gold.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje