Reklama

Reklama

Poseł PiS: Donald Tusk powinien zostać przesłuchany ws. Amber Gold

Były premier Donald Tusk powinien być przesłuchany pod koniec prac sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold, kiedy będziemy mieli obraz jak funkcjonowały instytucje państwa - powiedział w środę członek tej komisji, poseł PiS Jarosław Krajewski.

Krajewski pytany w radiowej Trójce, czy były premier Donald Tusk stanie przed komisją śledczą ds. Amber Gold odpowiedział, że "na pewno". "Myślę, że powinien być osobą przesłuchiwaną dopiero pod koniec naszej pracy, wtedy, kiedy będziemy mieli obraz jak funkcjonowały instytucje państwa - mówił. "Wiemy, że prezes Rady Ministrów Donald Tusk był osobą, która mogła i wpływała w wielu sprawach na to, jak funkcjonowały instytucje rządowe".

Przesłuchanie Tuska "wynika z logiki"

Reklama

Poseł PiS podkreślił, że w rozmowach i podczas przesłuchań przed komisją śledczą "nikt nie potwierdza zainteresowania Donalda Tuska, ale również osób z ówczesnej kancelarii premiera, sprawą Amber Gold w latach 2009-2011".

"Dotyczy to m.in. spółki, z którą współpracował syn b. premiera Donalda Tuska - mam na myśli firmę OLT Express" - zaznaczył.

Dopytywany, czy Tusk będzie przesłuchiwany na końcu prac komisji odpowiedział: "uważam, że z logiki tak wynika".

Krajewski poinformował, że komisja ma dokładnie zaplanowany harmonogram przesłuchań do końca marca. W środę - jak dodał - przed komisją ma stawić się prokurator Barbara Kijanko, a w trakcie kolejnych przesłuchań b. minister gospodarki Waldemar Pawlak, pracownicy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz twórcy Amber Gold - Marcin i Katarzyna P.

"Następnie jeszcze na pewno czeka nas ocena funkcjonowania OLT Express, ale to też pokazuje jak wiele jeszcze pracy przed nami i wtedy dopiero dojdziemy również do kolejnych ministrów rządu PO-PSL i premiera Donalda Tuska; to wydaje się być logiczne rozwiązanie" - powiedział Krajewski.

Zeznania prokurator Barbary Kijanko

Barbara Kijanko, która ma w środę złożyć zeznania przed sejmową komisją śledczą zajmującą się sprawą spółki Amber Gold, była pierwszą prokurator prowadzącą postępowanie dotyczące tej firmy. Była ona prokuratorem referentem prowadzącym tę sprawę w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz po zawiadomieniu Komisji Nadzoru Finansowego - od grudnia 2009 r. do czerwca 2012 r., gdy postępowanie trafiło do prokuratury okręgowej.

W poniedziałek przewodnicząca sejmowej komisji śledczej Małgorzata Wassermann poinformowała, że prok. Kijanko nie odbiera telefonów. "Ale nie mamy żadnej wiedzy, że w środę się nie stawi przed komisją" - dodała.

Prokurator miała być pierwszym świadkiem przesłuchanym przez komisję śledczą jeszcze w zeszłym roku, przedstawiła jednak wówczas zaświadczenie lekarskie, z którego wynikało, że nie może się stawić na przesłuchaniu.

W analizie przygotowanej przez Komitet Stabilności Finansowej w marcu 2013 r., już po wybuchu afery Amber Gold, jako "czynniki krytyczne" ws. spółki wymieniono m.in.: "niedostateczne działania prokuratora-referenta na etapie prowadzenia postępowania sprawdzającego, w szczególności ograniczenie się do zgromadzenia szczątkowej dokumentacji, w wyniku czego podjęto decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa", "wadliwe wykonanie przez prokuratora-referenta zalecenia Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe, w szczególności niewykonanie szeregu czynności wskazanych w zaleceniu, co skutkowało umorzeniem dochodzenia" i "brak odpowiedniej reakcji" na zawiadomienia kierowane przez KNF.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje