Reklama

Reklama

Członkowie komisji ds. Amber Gold krytycznie o działaniach prokurator Kijanko

"Gdyby pani prokurator Kijanko wywiązała się ze swoich podstawowych obowiązków i poprowadziła właściwie postępowanie przygotowawcze, afera Amber Gold by nie wybuchła" – stwierdził Witold Zembaczyński z Nowoczesnej. Członkowie komisji śledczej ds. Amber Gold, przed którą zeznawała prokurator Barbara Kijanko, nie szczędzili pod jej adresem krytycznych słów.

Prok. Kijanko to pierwsza prokurator, która - w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz - zajmowała się sprawą spółki Amber Gold po złożeniu pod koniec 2009 r. zawiadomienia przez Komisję Nadzoru Finansowego. Miała być - jeszcze w zeszłym roku - pierwszym świadkiem przesłuchanym przez komisję śledczą. Dotąd była już dwukrotnie wzywana przez komisję i nie stawiała się, przedkładając zwolnienia lekarskie. Do przesłuchania doszło dopiero we wtorek.

Reklama

W jego trakcie prokurator wielokrotnie uchylała się od odpowiedzi na pytania, tłumaczyła się często niepamięcią. Zobacz relację z przesłuchania 

"Niepotrzebne były zastępy agentów ABW, żeby zatrzymać Amber Gold, wystarczyło solidne prowadzenie postępowania gospodarczego. Dzisiaj pani prokurator mówi, że nie pamięta, bądź nie wie, dlaczego podejmowała takie a nie inne decyzje" - skomentował przesłuchania członek komisji śledczej, poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński. Jak ocenił, stawia to prokuraturę rejonową w bardzo złym świetle.

"Gdyby pani prokurator Kijanko wywiązała się ze swoich podstawowych obowiązków i poprowadziła właściwie postępowanie przygotowawcze, afera Amber Gold by nie wybuchła" - stwierdził Zembaczyński.

"Liczba poszkodowanych byłaby mniejsza"

"Gdyby prokuratura zadziałała w sposób prawidłowy w 2010 roku, mielibyśmy przecięcie afery Amber Gold. Brak konkretnych działań ze strony prokuratury spowodował, że do 2012 roku pan Marcin P. prowadził cały czas swoją działalność gospodarczą na tych samych zasadach i stosując ten sam mechanizm" - powiedział z kolei Jarosław Krajewski (PiS).

"Przypomnijmy, najpierw pani Barbara Kijanko odmówił wszczęcia dochodzenia z zawiadomienia Komisji Nadzoru Finansowego, żeby kilka miesięcy później umorzyć dochodzenie" - zaznaczył.

"Trudno w tej sytuacji powiedzieć, żeby Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz podjęła choćby podstawowe czynności, które podejmuje wtedy, gdy trafia do niej zawiadomienie" - dodał.

W jego ocenie, jeśli prokuratura podjęłaby stosowne działania, liczba poszkodowanych w aferze Amber Gold byłaby zdecydowanie mniejsza.

Brejza: Pani prokurator nie miała doświadczenia w prowadzeniu tego typu spraw

"Dopiero ABW nadała tempo temu postępowaniu. Zaskakujący jest brak nadzoru, błędy prokuratury okręgowej, m.in. prokuratora Siemczonka" - zwrócił uwagę Krzysztof Brejza (PO).

"Widać, że pani prokurator nie ma i nie miała doświadczenia w prowadzeniu tego typu spraw" - stwierdził.

We wtorek, na godzinę 16:00 zaplanowano jeszcze jedno posiedzenie komisji śledczej - zamknięte dla mediów - podczas którego omówione mają zostać wnioski wynikające z dotychczasowych przesłuchań świadków w "wątku lotniczym" oraz przedyskutowane dalsze plany prac komisji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy