Reklama

Reklama

Katastrofa samolotu Malaysia Airlines

Telefon pilota zaginionego boeinga działał po tym, jak samolot zniknął z radarów

Telefon drugiego pilota zaginionego malezyjskiego boeinga był włączony pół godziny po tym, jak przestały działać transponder i inne urządzenia umożliwiające zlokalizowanie samolotu. Informację o tym, że sygnał komórki Farika Hamida został odebrany przez wieżę operatora sieci telefonicznej w malezyjskim Penang - kilkaset kilometrów od miejsca, gdzie maszyna zmieniła kurs - przekazał minister transportu Malezji.

Telefon drugiego pilota zaginionego malezyjskiego boeinga był włączony pół godziny po tym, jak przestały działać transponder i inne urządzenia umożliwiające zlokalizowanie samolotu. Informację o tym, że sygnał komórki Farika Hamida został odebrany przez wieżę operatora sieci telefonicznej w malezyjskim Penang - kilkaset kilometrów od miejsca, gdzie maszyna zmieniła kurs - przekazał minister transportu Malezji.

- Z tego, co wiem, pilot do nikogo wtedy nie dzwonił. Wolałbym zostawić te ustalenia policji i agencjom międzynarodowym, żeby uniknąć spekulacji - powiedział Hishammuddin Hussein.

Zdaniem  eksperta ds. bezpieczeństwa Davida Soucie, sytuacja, w której komórka jednego z pilotów jest włączona, w zasadzie nie zdarza się.

- To jedna z rzeczy, których unika się z powodu procedur wprowadzonych przez wszystkie znane mi linie lotnicze - podkreślił.

Lecący z Kuala Lumpur do Pekinu Boeing 777 z 239 osobami na pokładzie zaginął 8 marca.

Reklama

Dotychczas nie udało się odnaleźć żadnego fragmentu maszyny, jednak śledczy na podstawie danych z satelitów doszli do wniosku, że samolot spadł w południowej części Oceanu Indyjskiego, na zachód od Perth.





Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy