Reklama

Reklama

Katastrofa kolejowa pod Szczekocinami

Eksperci o przyczynach katastrofy pod Szczekocinami

Awaria systemu sterowania lub zwrotnicy, błąd ludzki, złe zarządzanie koleją - to czynniki, które mogły przyczynić się do katastrofy kolejowej pod Szczekocinami - uważają eksperci uczestniczący w konferencji zorganizowanej przez Fundację Republikańską i portal naKolei.pl.

Według wydawcy portalu naKolei.pl Czesława Warsewicza, kluczowe dla wyjaśnienia tragedii pod Szczekocinami będzie zbadanie systemu sterowania przejazdami pociągów na odcinku Kozłów-Starzyny i wykrycie jego ewentualnej awarii.

Reklama

- Ten system został odebrany i przyjęty w grudniu 2011 roku. Powinien funkcjonować w sposób należyty i bezpieczny - powiedział na środowej konferencji "Przyczyny katastrofy w Szczekocinach - ocena ekspertów". Dodał, że inną przyczyną katastrofy mogła być także awaria zwrotnicy w Starzynie.

Złe zarządzanie koleją

Do katastrofy - zdaniem Warsewicza - mogło się przyczynić złe zarządzanie koleją i niepotrzebne rozbicie jej na kilka spółek. - Polska kolej jest chyba najbardziej podzieloną na świecie. Ciągle pączkuje, wymyśla się nowe spółki - zaznaczył. Jak podkreślił, taka sytuacja powoduje podział kompetencji oraz brak integracji w tych spółkach.

Warsewicz zapowiedział, że w tym tygodniu prześle petycję do premiera Donalda Tuska oraz wszystkich klubów parlamentarnych ws. zwołania kolejowego okrągłego stołu w celu omówienia sytuacji w polskim kolejnictwie. - Należy skończyć z upartyjnieniem kolei - mówił. Argumentował, że bezpieczeństwo i życie to wartości bezcenne.

Obniżenie rangi Urzędu Transportu Kolejowego

Zdaniem Jerzego Polaczka (PiS), który był ministrem transportu, przyczyną katastrofy pod Szczekocinami mogło być obniżenie rangi Urzędu Transportu Kolejowego (UTK).

- Nastąpiła tam całkowita degradacja zdolności w zakresie wykonywania uprawnień do nadzorowania ruchu kolejowego w Polsce - stwierdził. Wyraził opinię, że UTK skupia się aktualnie na działaniach marketingowych, jak np. badanie czystości toalet na kolei.

Obniżane są standardy bezpieczeństwa

Wiceprezydent związku zawodowego maszynistów kolejowych Krzysztof Ciećka zwrócił natomiast uwagę, że na kolei z powodów finansowych obniżane są standardy bezpieczeństwa.

- Ktoś kiedyś wspominał o wagonach ochronnych, o mniejszych siłach zgniotu, bezpieczeństwie. Dziś, kiedy płacimy za każdy doczepiony wagon, tych względów bezpieczeństwa się nie stosuje - mówił. Jest to przykre, że wynik finansowy wygrywa z bezpieczeństwem".

Mógł zawinić człowiek

Warsewicz nie wykluczył również, że przyczyną katastrofy mógł być błąd ludzki. Ciećka ocenił jednak, że wskazywanie dziś dyżurnego jako winnego, jest nie na miejscu. - Uważam, że urządzenia nie powinny pozwolić mu na błąd - podkreślił.

W sobotę wieczorem w pobliżu Szczekocin koło Zawiercia zderzyły się czołowo pociągi TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy Wschodniej i Interregio "Jan Matejko" relacji Warszawa Wschodnia - Kraków Główny. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka jechał pociąg Przemyśl-Warszawa. Zginęło 16 osób, a 57 kolejnych zostało rannych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje