Reklama

Reklama

Katastrofa Airbusa w Alpach

Szef Lufthansy: "Bardzo, bardzo nam przykro"

Władze linii lotniczych Lufthansa wyraziły ubolewanie i zapowiadają pomoc dla rodzin ofiar katastrofy Airbusa. Zginęło w niej 150 osób. Samolot linii Germanwings, należących do koncernu Lufthansa, rozbił się po tym, jak jeden z pilotów celowo obniżył lot, doprowadzając do katastrofy.

Podczas konferencji prasowej na miejscu tragedii, we francuskich Alpach, szef Lufthansy Carsten Spohr przekazał rodzinom ofiar wyrazy najgłębszego współczucia. Obiecał, że koncern udzieli im pomocy w tak długim okresie, jak będzie to potrzebne.

Reklama

"Bardzo, bardzo nam przykro, że taki straszny wypadek mógł się wydarzyć w Lufthansie, w której przywiązujemy tak dużą wagę do bezpieczeństwa"- mówił Spohr.

Zapowiedział też, że po zakończeniu śledztwa Lufthansa zrobi wszystko, by tam, gdzie doszło do katastrofy, stworzyć miejsce pamięci dla rodzin i przyjaciół ofiar, a także przywrócić piękno krajobrazu, zniszczone przez rozbity samolot.

Carsten podziękował również wszystkim zaangażowanym w akcję ratunkową i poszukiwania na miejscu tragedii. Nie chciał odpowiadać na pytania dziennikarzy o to, co Lufthansa wiedziała o stanie zdrowia Andreasa Lubitza, pilota, który doprowadził do katastrofy. Mężczyzna leczył się na depresję, o czym zawiadamiał swego pracodawcę.

Dowiedz się więcej na temat: Airbus 320 | katastrofa samolotu w Alpach | lufthansa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy