Reklama

Reklama

Katastrofa Airbusa w Alpach

Samobójstwo pilota. Francuscy śledczy potwierdzają

Andreas Lubitz - drugi pilot Airbusa A 320 świadomie doprowadził do katastrofy - potwierdzają francuscy śledczy. Wg zapisu, lot 4U 9525 niemieckich linii Germanwings z Barcelony przebiegał spokojnie, dopóki kapitan nie wyszedł z kabiny. Wtedy drugi pilot od razu rozpoczął procedurę schodzenia maszyny.

- Działanie przy przełączniku wysokości może być jedynie zamierzonym działaniem - powiedział na konferencji prasowej francuski prokurator Brice Robin.

Reklama

Jak relacjonował Robin, po chwili słychać kapitana rejsu, który puka do drzwi kabiny i zagląda przez wizjer, a więc "jest teoretycznie zauważony przez drugiego pilota". Na wezwania kapitana drugi pilot nie odpowiada.

- W kabinie słychać głos ludzkiego oddechu i będzie go słychać do momentu uderzenia. Oznacza to, że drugi pilot był do momentu katastrofy żywy. Oddychał normalnie, nie jest to oddech kogoś, kto np. miał zawał - zaznaczył.

- Słychać też później wieżę kontroli lotów z Marsylii. Ta kilka razy wzywa pilota, ale ten nie odpowiada - przedstawiał dalej zapis z rejestratora prokurator.

- Działanie drugiego pilota można zinterpretować jako wolę zniszczenia samolotu. Mogę powiedzieć, że pilot świadomie spowodował utratę wysokości. Poprzez świadomie zaniechanie odmówił otwarcia drzwi kokpitu kapitanowi, odmówił otwarcia drzwi i przełączył guzik powodujący utratę wysokości. Samolot z 12 tys. m zszedł na 1,5 tys. metrów z powodów dla nas kompletnie niewiadomych - oświadczył prok. Robin.

Samolot Airbus A-320 rozbił się przedwczoraj we francuskich Alpach. W katastrofie zginęło 144 pasażerów i sześciu członków załogi.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy