Reklama

Reklama

Katastrofa Airbusa w Alpach

Katastrofa Airbusa A320: Ratownicy nie mogą dotrzeć na miejsce katastrofy

Śmigłowcom żandarmerii alpejskiej udało się zlokalizować wrak. Dotarcie do tego miejsca jest niezwykle trudne. Bardzo strome ściany zboczy opadają niemal pionowo do doliny. Duża warstwa śniegu uniemożliwia dostanie się tam inaczej, niż na nartach. Istnieje poważne zagrożenie zejścia lawiny.

KATASTROFA AIRBUSA W ALPACH. NA ŻYWO 

Żandarmeria górska, strażacy i ratownicy usiłują dotrzeć do wraku samolotu linii Germanwings.

Policja prosi przez lokalne media mieszkańców, by nie blokowali dróg i nie próbowali zbliżać się do miejsca wypadku. W resorcie spraw wewnętrznych Francji opracowano plan operacji poszukiwawczej, zmobilizowano siły powietrzne i ekipy medyczne. 

Reklama

Jak podaje IAR, według wstępnych informacji ekspertów, maszyna bardzo powoli zaczęła tracić wysokość. W ostatniej chwili, zanim samolot znikł z ekranów radarów, nadał sygnał SOS. To zdaniem specjalistów miałoby wykluczyć wybuch na pokładzie Airbusa A320. 

Taką wersję potwierdzają także naoczni świadkowie - mieszkańcy jedynego osiedla w dolinie, którzy mówią o potężnym huku, po zderzeniu się samolotu z wierzchołkiem góry, na wysokości dwóch tysięcy siedmiuset metrów. 

Maszyna była w dobrym stanie technicznym. Samoloty te cieszą się dużym zaufaniem, latając w barwach różnych linii lotniczych. Śmigłowcom żandarmerii alpejskiej udało się zlokalizować wrak. Dotarcie do tego miejsca jest niezwykle trudne. Bardzo strome ściany zboczy opadają niemal pionowo do doliny. Duża warstwa śniegu uniemożliwia dostanie się tam inaczej, niż na nartach. Istnieje poważne zagrożenie zejścia lawiny. 

Tragedia wydarzyła się w dobrych warunkach atmosferycznych. Teraz gwałtownie się one pogarszają, a silny wiatr i śnieżyca utrudniają akcję.

Do katastrofy doszło w okolicach miejscowości Barcelonnette we francuskich Alpach. Samolot rozbił się w dolinie, która w XIX wieku była gęsto zaludniona, ale w tej chwili prawie nikt tam nie mieszka. To tereny trudno dostępne.

Niemiecka linia Germanwings potwierdza, że jej maszyna Airbus A320 rozbiła się we francuskich Alpach. Samolot na trasie z Barcelony do Duesseldorfu przewoził na pokładzie 144 pasażerów i 6 członków załogi. Według francuskich władz, prawdopodobnie nikt nie przeżył katastrofy. Wśród ofiar są Niemcy, Hiszpanie i prawdopodobnie Turcy. 

Polskie służby sprawdzają, czy nie ma Polaków. Maszyna rozbiła się na wysokości około 2000 metrów nad poziomem morza, w okolicach miejscowości Barcelonnette. To popularne tereny wśród turystów i narciarzy.

Zobacz też: RAPORT SPECJALNY: KATASTROFA AIRBUSA A320

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje