Reklama

Reklama

Katastrofa Airbusa w Alpach

Kapitan Czyżewski: Nie każdy może zostać pilotem

Kapitan pilot Jan Czyżewski powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że piloci linii lotniczych muszą mieć odpowiednie predyspozycje oraz przejść wieloetapowe szkolenia. Dodał, że ich stan zdrowia jest regularnie kontrolowany, a pracodawca może dodatkowo zlecić badania psychologiczne.

"Nie każdy może zostać pilotem. Selekcja do tego fachu jest bardzo trudna. Jest to zawód dla wybrańców. Nie wystarczy szczera chęć. Trzeba mieć odpowiednie predyspozycje osobowościowe i zdrowotne" - powiedział kapitan Czyżewski, który ma ok. 17 tys. wylatanych godzin. Latał w PLL LOT, był także szefem pilotów w Eurolocie.

Reklama

Wieloetapowe szkolenie

Jak wyjaśnił, aby zostać pilotem linii lotniczej, trzeba przejść wieloetapowe szkolenia. "Pierwsze kroki stawia się zaczynając od małego lotnictwa - jest to albo szkoła lotnicza, albo jakiś aeroklub. Tam zaczyna się latanie zazwyczaj od szybowców. Następnie jest licencja zawodowa. Wiąże się to z przejściem kursu teoretycznego oraz szkolenia praktycznego. Żeby zostać kapitanem, trzeba zdobyć licencję liniową. To jest wieloletnia droga do tego, by być pilotem samolotów pasażerskich" - powiedział kapitan Czyżewski.

Aby zostać pilotem konkretnej linii lotniczej, trzeba spełniać kilka wymogów, m.in. mieć licencję, odpowiednią liczbę wylatanych godzin. "Linie lotnicze w trakcie selekcji wybierają kilku kandydatów spośród często setek chętnych. Jeżeli już taka osoba zostanie wybrana, wówczas wysyłana jest do odpowiedniego ośrodka, gdzie na symulatorach uczy się latać na konkretnym typie samolotów" - powiedział kapitan.

Jak poinformował, w trakcie swojej pracy piloci przechodzą tzw. medical tests, czyli okresowe badania lotniczo-lekarskie w określonych cyklach - nie rzadziej niż co rok, a po przekroczeniu określonego wieku co sześć miesięcy. "Są to szczegółowe badania lekarskie pod kątem lotniczym. Pracodawca ma prawo wysłać pilota na dodatkowe badania, rozszerzone np. o wskazania psychologiczne. Cały czas jest selekcja i sprawdzanie pilotów" - zapewnił Czyżewski.

Pytany, czy w swojej karierze spotkał przypadki samobójstw pilotów z pasażerami na pokładzie, odpowiedział, że "w naszych szerokościach geograficznych, naszych kręgach kulturowych takiego przypadku nie odnotował".

Zmiany po 11 września 2001

Czyżewski zapewnił, że bezpieczeństwo jest priorytetem linii lotniczych w trakcie całego rejsu. Dotyczy ono nie tylko pasażerów, ale także całej załogi, a szczególnie kokpitu. "Po 11 września 2001 r. wszyscy operatorzy lotniczy zostali zobligowani do zamontowania w kabinie pilotów odpowiednio zabezpieczonych drzwi uniemożliwiających ingerencję z zewnątrz do kokpitu. Zostało to konsekwentnie zrealizowane przez wszystkie linie lotnicze" - powiedział.

Wyjaśnił, że zgodnie z przepisami pilot może opuścić kokpit na krótko, ale tylko wówczas, gdy samolot osiągnie poziom przelotowy. "W innych przypadkach nie wchodzi to w grę. Obaj piloci muszą być podczas np. startu lub lądowania maszyny. Nie ma nigdy takiej opcji, aby kokpit był pusty" - zaznaczył.

Jak tłumaczył, pilot, który wraca do kokpitu, puka w drzwi, a pilot, który jest w środku, widzi kto puka i otwiera. "Ale są też zabezpieczenia na zamek. Za pomocą odpowiedniego kodu można dopiero drzwi otworzyć. Kod jest znany tylko członkom załogi, najczęściej ograniczony tylko do pilotów i szefa pokładu. Ale jeżeli ktoś z kokpitu zablokuje tę procedurę, to osoba z zewnątrz tych drzwi nie otworzy" - powiedział kapitan Czyżewski.

Z filmu szkoleniowego firmy Airbus wynika, że w kokpicie maszyny A320 znajdują się zabezpieczenia na wypadek, gdyby pilot znajdujący się w środku z jakiegoś powodu stracił sprawność, a drugi znajdował się poza kokpitem, lub gdyby obaj piloci stracili przytomność.

W zwykłej sytuacji osoba chcąca wejść do kokpitu prosi o pozwolenie, a znajdujący się w środku pilot, patrząc przez wizjer w drzwiach lub korzystając z umieszczonej przy nich kamery, decyduje, czy ją wpuścić. Jeśli członek załogi chcący dostać się do kokpitu nie otrzymuje odpowiedzi na swoją prośbę, wprowadza kod awaryjny, po raz kolejny prosząc o pozwolenie na wejście. Jeśli nie nastąpi po tym żadna reakcja z kokpitu, drzwi otwierają się automatycznie. Jeśli jednak osoba w kokpicie odmówi dostępu, drzwi pozostają zamknięte przez pięć minut.

Pilot doprowadził do katastrofy

W czwartek prokuratura w Marsylii poinformowała, że z ustaleń śledztwa wynika, iż do katastrofy samolotu linii Germanwings, który we wtorek rozbił się we francuskich Alpach, najprawdopodobniej rozmyślnie doprowadził drugi pilot. Tuż przed katastrofą był sam w kokpicie. Kapitan przekazał mu kontrolę nad maszyną, wychodząc do toalety. Nie mógł wrócić do kokpitu, ponieważ drugi pilot uniemożliwił mu otwarcie drzwi i zaczął obniżać wysokość lotu. Według prokuratora był przytomny do chwili uderzenia samolotu o ziemię i sam rozpoczął manewr obniżania wysokości. Nie reagował na wezwania kontroli obszaru powietrznego. Nie nadał sygnału "mayday". Nie powiedział ani słowa, od kiedy kapitan wyszedł z kokpitu. Nic nie wiadomo na razie o motywach, jakimi się kierował.

Airbus A320 leciał z Barcelony do Duesseldorfu. W katastrofie zginęło 72 Niemców, 50 Hiszpanów, a także obywatele USA, Maroka, W. Brytanii, Argentyny, Australii, Belgii, Kolumbii, Danii, Izraela, Japonii, Meksyku, Iranu i Holandii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje