Reklama

Reklama

Katastrofa Airbusa w Alpach

"Jeszcze za wcześnie, by wysnuwać jakiekolwiek hipotezy co do przyczyn katastrofy"

W katastrofie airbusa zginęło 150 osób. Wśród ofiar - jak informował rzecznik MSZ - jest niemowlę o kilku obywatelstwach, między innymi polskim. ​

Ekspertom udało się odzyskać część danych z czarnej skrzynki odnalezionej na miejscu katastrofy. Jest bardzo uszkodzona, ale prowadzącym dochodzenie udało się odnaleźć nagranie tego, co działo się w kokpicie.

Są to nie tylko rozmowy pilotów i innych członków załogi, ale także wszystkie dźwięki w tym sygnały alarmowe.

Mimo tego, dyrektor biura śledczego zajmującego szukaniem przyczyn katastrofy stwierdził, że jest jeszcze za wcześnie, by wysnuwać jakiekolwiek hipotezy co do przyczyn wypadku.

Reklama

Eksperci spoza ekipy dochodzeniowej podkreślają jednak, że mało prawdopodobna jest teza o zamachu bombowym. Specjaliści najbardziej skłaniają się ku szukaniu przyczyn w gwałtownym spadku ciśnienia w kabinie, co mogło sprawić, że piloci stracili przytomność. 

Trwają poszukiwania drugiej czarnej skrzynki, na której zapisane są wszystkie dane techniczno-nawigacyjne lotu.

Poszukiwania ciał ofiar

W Alpach Prowansalskich przez cały dzień poszukiwano ciał ofiar katastrofy. Wieczorem akcję zawieszono do jutra z powodu zapadających ciemności. Poszukiwania były niezwykle trudne ze względu na ekstremalne warunki górskie. Szczątki ludzkie i samolotu są rozrzucone na obszarze dwóch hektarów w wąskiej gardzieli doliny. Tam można dotrzeć tylko z powietrza.

W ciągu dnia na miejsce katastrofy przylecieli prezydent Francji Francois Hollande, kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Hiszpanii Mariano Rajoy. Na polanie, gdzie utworzono główny sztab akcji ratowniczej, rozmawiali z miejscowymi władzami, z prowadzącymi akcję oraz najprawdopodobniej także z rodzinami niektórych ofiar. Niemiecka kanclerz i hiszpański premier dziękowali francuskiemu prezydentowi za zaangażowanie i za jego szlachetną postawę.

Dziękowali też ratownikom za ich "godną podziwu pracę". Angela Merkel dodawała, że rodzinom ofiar zostanie udostępnione miejsce, w którym Airbus A320 się rozbił.

Jutro na miejsce katastrofy przylecą członkowie rodzin ofiar. Przylecą tam samolotami z Barcelony i Duesseldorfu. 

Spośród 150 ofiar, niemal połowa to obywatele Niemiec. Wśród zabitych jest grupa niemieckich uczniów, którzy wracali do domów z wymiany młodzieżowej. Zginęły też dwie nauczycielki ze szkoły, w której się uczyli oraz kazachsko-niemiecki śpiewak operowy Oleg Bryjak. Co najmniej 49 zabitych to Hiszpanie - poinformował wiceminister bezpieczeństwa tego kraju, Francisco Martinez.

Niemowlę z polskim obywatelstwem

"Samolotem linii Germanwings, który rozbił się wczoraj we Francji, podróżowało niemowlę posiadające kilka obywatelstw, w tym polskie" - napisał rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski.

Z komunikatu dowiadujemy się, że dziecko nie podróżowało na polskim dokumencie tożsamości.

MSZ zapewnia, że rodzina zmarłego została otoczona opieką, a służby konsularne pozostają w kontakcie z krewnymi.

"Rodzina ofiary prosi o uszanowanie ich prawa do prywatności w tych trudnych chwilach" - informuje rzecznik.

Wojciechowski zapewnia również, że "w toku prowadzonej weryfikacji nie stwierdzono innych ofiar katastrofy samolotu Germanwings w Alpach posiadających obywatelstwo RP".

"Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o katastrofie samolotu pasażerskiego Germanwings we francuskich Alpach. Składamy głębokie kondolencje rodzinom i bliskim ofiar wtorkowej katastrofy. Nasze myśli kierujemy ku wszystkim narodom dotkniętym tą tragedią" - podkreśla rzecznik polskiego MSZ.

Informacje o pasażerach

Na pokładzie byli obywatele kilkunastu krajów. Obecność trzech Amerykanów potwierdziły władze USA. Śmierć trzech Brytyjczyków potwierdził szef dyplomacji Wielkiej Brytanii. Wiadomo, że zginęli też Belg, Holender i Duńczyk. Na pokładzie było też po dwóch Argentyńczyków i Meksykan, a także Wenezuelczycy, Kazachowie, Kolumbijczycy i Australijczycy, a także Marokańczycy, Izraelczycy i Irańczycy. 

Jak zwykle w przypadkach katastrof media donoszą też o osobach, które w ostatniej chwili nie wsiadły na pokład. Są wśród nich zawodnicy trzecioligowego klubu piłkarskiego ze Szwecji, Dalkurd FF. Zamiast lotu do Duesseldorfu wybrali trasy przez Zurych i Monachium. 

Tymczasem, hiszpański rząd zapowiedział ściganie autorów niewybrednych tweetów po katastrofie. Wiele drwin było wymierzonych w Katalończyków. Przedstawiciele tej mniejszości lecieli samolotem, a Barcelona, z której samolot wyleciał, jest stolicą Katalonii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje