Reklama

Reklama

Katastrofa Airbusa w Alpach

Andreas Lubitz za sterami [WIDEO]

Niemiecki tabloid "Bild" opublikował film, na którym widać, jak drugi pilot fatalnego lotu 9525 lata szybowcem. Wideo zostało nagrane prawdopodobnie ok. 10 lat temu przez osobę siedzącą za plecami sterującego Andreasa Lubitza. Jak podaje "Bild", powołując się na jednego ze śledczych, to własnie strach przed utratą licencji kierował podejrzanym o celowe rozbicie samolotu pilotem. Tę wersję przyjmuje się za najbardziej prawdopodobną.

Na nagraniu można zobaczyć widocznie szczęśliwego młodego mężczyznę za sterami motoszybowca. Jak podaje RMF, na dalszej części filmu słychać, jak Lubitz mówi: "Dlaczego tu jest dziś tak spokojnie? Niewiarygodne". Potem mężczyzna żartuje ze swoim towarzyszem. "Będziemy latać aż do wyczerpania paliwa, ok?"

Reklama

Z informacji BBC wynika, że Andreas Lubitz dobrze znał rejon, w którym doszło do katastrofy samolotu Germanwings, właśnie dlatego, że często latał nad nim szybowcem. 

Obawa przed utratą zdolności do latania głównym motywem

- Za główny motyw przyjmujemy obecnie obawę Lubitza przed utratą zdolności do latania ze względu na medyczne problemy - powiedział "Bildowi" anonimowy śledczy.

Jak pisze dziennik, pilot starał się o uzyskanie przerwy w wykonywaniu zawodu, nie chciał jednak pójść na zwolnienie lekarskie, by nie utracić licencji. Z tego powodu korzystał równocześnie z usług kilku lekarzy, starając się najwidoczniej uzyskać diagnozę niesugerującą problemów psychicznych - czytamy w tabloidzie.

Wczoraj prokuratura w Duesseldorfie podała, że zanim Andreas Lubitz rozpoczął karierę zawodowego pilota, miał skłonności samobójcze. Przechodził wówczas długą psychoterapię. Od tamtego czasu, jak podkreślono, nie okazywał już żadnych skłonności samobójczych ani agresji. 

Rzecznik duesseldorfskich śledczych Christoph Kumpa, zapytany o doniesienia, według których Lubitz miał problemy ze wzrokiem, powiedział, że w dokumentacji medycznej nie ma żadnych informacji o jakiejkolwiek chorobie, która miałaby wpływ na wzrok.

Prokuratura poinformowała zarazem, że nie znaleziono dotychczas niczego, co wskazywałoby na motywy, jakimi kierował się Lubitz, powodując katastrofę, w której zginął on sam i 149 osób. Nie natrafiono na nic, co mogłoby zostać uznane za zapowiedź tego czynu. Ani w otoczeniu prywatnym i rodzinnym, ani w miejscu pracy Lubitza nie natrafiono na szczególne okoliczności, które mogłyby dostarczyć wskazówek co do ewentualnego motywu - zastrzegł prokurator.

Wcześniej informowano o tym, że w mieszkaniu Lubitza znaleziono zwolnienie lekarskie, dotyczące dnia katastrofy. 

Andreas Lubitz miał 28 lat. Był absolwentem szkoły pilotażu Lufthansy w Bremie. Samolotami linii Germanwings pracował od września 2013 roku. Wylatał 630 godzin, z czego tylko 100 na airbusie. Jak podał szef Lufthansy Carsten Spohr, Andreas Lubitz miał w szkoleniu na pilota"dłuższą przerwę". To jednak nie miało wpływu na jego zdolność do pracy po ukończeniu kursu. -  Pilot był na sto procent zdolny do lotów, bez żadnych ograniczeń - zapewnił Sophr.

W chwili katastrofy Lubitz - drugi pilot - był sam w kokpicie. Kapitan wyszedł do toalety. Gdy chciał wrócić, drzwi były zablokowane. 

Do katastrofy Airbusa A320 linii Germanwings doszło 24 marca we francuskich Alpach. Zginęło w niej 150 osób. 

Katastrofa w Alpach wywołała w Niemczech ożywioną dyskusję na temat ewentualnego ograniczenia tajemnicy lekarskiej w przypadku osób wykonujących wrażliwe zawody, w tym pilotów. Ograniczenia tajemnicy domagają się organizacje pracodawców.

Prezes Federalnej Izby Psychoterapeutów Rainer Richter wypowiedział się zdecydowanie przeciwko zmianie prawa. Jego zdaniem obecnie obowiązujące przepisy dają lekarzom możliwość złamania tajemnicy, gdy zagrożone jest życie osób trzecich. - Problemem jest zasadnicza trudność wykrycia u pacjenta zamiaru wyrządzenia sobie bądź osobom trzecim szkody - powiedział lekarz.

Pomysł zmiany prawa odrzucił też Związek zawodowy pilotów Cockpit. - Nigdy nie zwierzyłbym się z moich problemów lekarzowi, który może złamać tajemnicę lekarską - powiedział szef Cockpitu Ilja Schulz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje